Obiecano góry, zostały wielkie doły

    Obiecano góry, zostały wielkie doły

    Olimpia Dudek olimpia.dudek@gp24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Mieszkańcy Zagórzyczek przy jednaj z wielu ogromnych kałuż na drodze.

    Mieszkańcy Zagórzyczek przy jednaj z wielu ogromnych kałuż na drodze.

    Zagórzyczki w gminie Damnica są praktycznie odcięte od świata. Do wsi prowadzą dwie drogi, z czego jedna jest w opłakanym stanie.
    Mieszkańcy Zagórzyczek przy jednaj z wielu ogromnych kałuż na drodze.

    Mieszkańcy Zagórzyczek przy jednaj z wielu ogromnych kałuż na drodze.

    Mieszkańcy od dwóch lat proszą gminę o remont drogi, ale doprosić się nie mogą.

    Mieszkańcy Zagórzyczek nie chcą wiele - jedynie przejezdnej drogi. Teraz jest ona pełna dziur. Ciężko przejechać nią autem, czy choćby rowerem.

    - Nawet nie ma jak przejść pieszo - skarży się Alina Brauer, mieszkanka wsi. - Pani wójt obiecała, że zajmie się naszą sprawą w pierwszej kolejności. Teraz okazuje się, że nie ma pieniędzy na remont. Ale na festyny, które latem odbywały się co chwilę, nie brakowało.

    - Latem przyjechały tu spychacze, ale to niewiele pomogło - mówią mieszkańcy. W niewielkiej wsi mieszka 14 rodzin i dla każdej z nich ta droga to codzienny koszmar.

    Muszą się dostać do sklepu, do pracy, a niewielu z nich posiada samochód.

    - Moja teściowa ma 94 lata i regularnie musi jeździć na badania do miasta - mówi Janina Krzyszofska. - A najbliższy przystanek jest dopiero w Zagórzycach, dwa kilometry stąd. Jeśli akurat nikt nie może pomóc, to moja teściowa musi pokonywać tę trasę pieszo.

    - Za poprzedniego wójta ta droga była odnawiana trzy razy - mówi radny sołecki Ryszard Rosachacki. - Wielokrotnie zgłaszano ten problem obecnej pani wójt. Nie chcemy czekać na ulepszenie drogi aż do wiosny.

    - Bus odwozi dzieci ze szkoły, ale dwa tygodnie temu dzieci wróciły dopiero po dwóch godzinach. Całe przemoczone, w brudnych butach i spodniach - skarżą się mieszkańcy. - Nikt nas nie poinformował, że bus nie przyjedzie, a my się martwiliśmy.

    - Bus rano zawozi dzieci i przywozi je po godzinie 13, ale na przykład moja córka kończy lekcje dopiero po godzinie 14. I musi wracać pieszo - opowiada Ryszard Rosachacki.
    - Przecież mieszkają tu starsi ludzie, którzy chcieliby pójść do kościoła - tłumaczy pani Alina. - Jak mają iść dwa kilometry po tych kałużach? A gdyby doszło do jakiejś tragedii? Przecież ani straż pożarna, ani karetka nie dojedzie na czas.

    Ludzie z Zagórzyczek mają żal do wójt. - Obiecała wielkie góry, a mamy tylko wielkie kałuże - mówi pani Alina. Mieszkańcy nie poddają się. Jednak według nich wójt gminy Damnica, Maria Janusz, zagroziła, że jeśli mieszkańcy nie przestaną narzekać, zlikwiduje dojazd busu szkolnego.

    - Podobno chce zabrać nam ten kurs, bo bus się psuje - mówi pan Ryszard. - A psuje się, bo jeździ po dziurawej drodze! - To są jakieś plotki. Bus dowozi i będzie dowoził dzieci - twierdzi Maria Janusz.

    - W związku z remontem drogi wysłaliśmy odpowiedź do jednej z mieszkanek Zagórzyczek. Wykonawca potwierdził gotowość wykonania remontu. Już jest gotowy tłuczeń do zasypania dziur. Droga będzie wyrównana. Niestety, przeszkadza tylko pogoda, szczególnie teraz, gdy zaczęły się opady śniegu. Kiedy więc tylko pogoda dopisze, wyjedzie sprzęt i droga zostanie naprawiona.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo