Będą mieli więcej miejsca

    Będą mieli więcej miejsca

    Zbigniew Marecki zbigniew.marecki@gp24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Taki ścisk panuje teraz w mieszkaniu państwa Trefonów.

    Taki ścisk panuje teraz w mieszkaniu państwa Trefonów. ©Łukasz Capar

    13-osobowa rodzina Trefonów ze Smołdzińskiego Lasu nie będzie się tłoczyć w dwóch małych pokojach.
    Taki ścisk panuje teraz w mieszkaniu państwa Trefonów.

    Taki ścisk panuje teraz w mieszkaniu państwa Trefonów. ©Łukasz Capar

    Radni gminy Smołdzino zgodzili się, aby powiększyć ich mieszkanie.

    O mieszkaniowym problemie tej rodziny pisaliśmy we wrześniu. Opisywaliśmy panujący w dwóch pokojach kosmiczny ścisk, który powodował, że dzieci państwa Trefonów nie miały się gdzie bawić.

    Tymczasem obok od lat znajduje się pusty, niszczejący lokal, którego gmina nie chciała przekazać rodzinie. Po interwencji "Głosu" sprawą zajęli się radni, których o miłosierdzie prosił też ks. prałat Jan Giriatowicz.

    Jak już informowaliśmy, pan Henryk z żoną Małgorzatą mają jedenaścioro dzieci w wieku od kilku do kilkunastu lat. W ich mieszkaniu łóżko stoi obok łóżka. Na jednym posłaniu dzieci śpią po dwoje, a nawet troje. W ciasnych pomieszczeniach jest skromne wyposażenie. Choć ściany wymagają remontu, jest ubogo, ale schludnie.

    W domu Trefonów jednak nie zawsze było tak tłoczno. Zaraz po II wojnie światowej dziadek Trefonów otrzymał bowiem poniemiecki dom w Smołdzińskim Lesie.

    Rodzina ma akt własności nieruchomości. Mogliby teraz żyć spokojnie, gdyby w 1989 roku nie wszczęto postępowania, które miało ustalić granicę między działką rodziny pana Henryka, a ziemią państwową we władaniu miejscowej Gminnej Spółdzielni. Z dokumentów wynika, że geodeta nie posiadał danych pozwalających jednoznacznie określić granicę, a mimo to przeprowadził ją przez środek domu.

    W efekcie Trefonom odebrano połowę parteru i urządzono tam sklep. Gminna połowa parteru, którą kiedyś zajmował sklep, od lat stoi pusta. Ze ścian odpada tynk, a ogromne pomieszczenie popada w ruinę.

    - Znam sytuację tej rodziny. Rozmawiał o tym ze mną również ksiądz prałat Jan Giriatowicz ze Słupska - zapewniał nas wójt gminy Smołdzino Andrzej Kopiniak, gdy pytaliśmy go, jak zamierza rozwiązać ten problem. W końcu obiecał, że na listopadowej sesji radni zajmą się tą sprawą.
    - Najtrudniejsze jest przekwalifikowanie części domu z funkcji handlowej na mieszkalną - tłumaczył wójt. - Jeśli dojdzie do tego, Trefonowie będą musieli wykupić lokal. Ale z dużą, 95 procentową bonifikatą. Muszą się też zobowiązać do płacenia czynszu i odremontowania pokoi na własny koszt. Lokalu nie mogę oddać za darmo, bo nie pozwala mi na to prawo.

    Pod koniec listopada smołdzińscy radni rzeczywiście debatowali o lokalu dla Trefonów. Zgodzili się, aby przyznać im pomieszczenia po sklepie.

    - Najemcą mieszkania będzie pani Małgorzata. Już trwają formalne prace nad umową dla niej. Jeśli rodzina będzie chciała, to może wykupić lokal na własność - powiedział nam wójt Kopiniak.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo