Sąsiedzkie wojny na ulicy Leśnej w Słupsku

    Sąsiedzkie wojny na ulicy Leśnej w Słupsku

    Zbigniew Marecki

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Lidia Usik przy oknie, które zostało wybite w sylwestrową noc.

    Lidia Usik przy oknie, które zostało wybite w sylwestrową noc. ©Krzysztof Tomasik

    Powybijane szyby, zdemolowana kuchnia - to obrazy, które można obejrzeć w budynku nr 5 przy ulicy Leśnej w Słupsku.
    Lidia Usik przy oknie, które zostało wybite w sylwestrową noc.

    Lidia Usik przy oknie, które zostało wybite w sylwestrową noc. ©Krzysztof Tomasik

    To efekt kolejnego wybuchu sąsiedzkich konfliktów.

    Lidia Usik wraz z konkubentem oraz szóstką dzieci zajmuje mieszkanie przy ul. Leśnej od blisko dwóch lat. Przeprowadziła się z ulicy Niemcewicza, bo tam mieszkanie było zbyt ciasne.

    - Od początku jesteśmy na ulicy Leśnej traktowani jak obcy. Ponieważ nie chcę pożyczać pieniędzy i nie piję z sąsiadami, moje dzieci są prześladowane. Doszło do tego, że nie mogły się bawić przed budynkiem - opowiada z płaczem pani Usik. Podkreśla, że leczy się psychicznie i już nie może wytrzymać rozmaitych represji ze strony sąsiadów.

    Według niej najgorzej było w czasie ostatniego sylwestra, gdy na kilka minut przed północą sąsiedzi zaatakowali jej mieszkanie.

    - Najpierw rzucali pod próg i w okna różne materiały wybuchowe. Potem cegłą wybili jedno okno, a drugie - siekierą. Rozbili też kuchenkę i zlewozmywak. Gdyby mama nie uciekła, to rzuciliby się na nią z siekierą, gdy włamali się do naszego mieszkania - opowiada najstarszy syn pani Lidii.

    W mieszkaniu Pastuszków, która podobno atakowała Usików, też jest wybite okno.
    - To robota Usików. Oni są szaleni. Podejrzewam, że żyją na narkotykach. Dlatego nie można z nimi już tu wytrzymać - tłumaczy Ewa Pastuszko, która nie mieszka już na stałe z rodziną. - Dopóki się tu nie wprowadzili, mieszkaliśmy spokojnie.
    Sprawę konfliktu już wyjaśnia policja. O zajściach widzą także w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie oraz Przedsiębiorstwie Gospodarki Mieszkaniowej, które administruje budynkami na ul. Leśnej.

    - Sytuacja na ulicy Leśnej nie jest łatwa. Zdajemy sobie z tego sprawę. Próbujemy integrować to środowisko, ale nie jest to proste - tłumaczy Teresa Glaza, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku. - Obecnej sytuacji rodziny Usików przyjrzy się nasz pracownik socjalny. Po jego wizji lokalnej na pewno zapadnie decyzja o sfinansowaniu wstawienia wybitych szyb.

    Sytuacją rodziny Usików zajęła się również miejskiego radna Krystyna Danilecka-Wojewódzka.

    - Będę się przyglądała tej sprawie. Moim zdaniem pewnym rozwiązaniem byłaby przeprowadzka rodziny Usików w inne miejsce. To na pewno nie będzie łatwe, ale będę próbowała rozwiązać tę konfliktową sytuację - mówi radna.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (20)

    Wszystkie komentarze (20) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo