Poszkodowany musi płacić

    Poszkodowany musi płacić

    Zbigniew Marecki

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Ryszard Błaszczyk nie może się pogodzić, że musi sfinansować przygotowanie blisko 400 kopii swojego zażalenia.

    Ryszard Błaszczyk nie może się pogodzić, że musi sfinansować przygotowanie blisko 400 kopii swojego zażalenia. ©Sławomir Żabicki

    Ryszard Błaszczyk z Ustki nie może się pogodzić z tym, że ma płacić za kopie 384 odpisów zażaleń, które zamierza złożyć do sądu.
    Ryszard Błaszczyk nie może się pogodzić, że musi sfinansować przygotowanie blisko 400 kopii swojego zażalenia.

    Ryszard Błaszczyk nie może się pogodzić, że musi sfinansować przygotowanie blisko 400 kopii swojego zażalenia. ©Sławomir Żabicki

    Zdaniem prezesa Sądu Rejonowego w Słupsku, nie da się obejść tego wymogu.

    Pan Błaszczyk jest byłym pracownikiem upadłej Stoczni Ustka. Przez kilka lat walczył z komornikiem o wyegzekwowanie należnych mu wynagrodzeń. Gdy już je otrzymał, okazało się, że nie wypłacono mu odsetek od sum, które przez kilka miesięcy znajdowały się w gestii sądu.

    Zaczął ponownie walczyć o sprawiedliwość, tym bardziej że według niego, komornicze postanowienie o podziale należnych byłym pracownikom pieniędzy nie zostało do końca poprawnie sporządzone. Złożył więc do sądu zażalenie w tej sprawie.

    20 grudnia otrzymał z sądu wezwanie do usunięcia braków formalnych w zażaleniu. Nie ukrywa, że bardzo go zdziwiło.

    - Wynika z niego, że mam w sądzie złożyć 384 kopie odpisów mojego zażalenia. Razem z załącznikami żąda się więc ode mnie jako osoby występującej w słusznej sprawie wykonania ksera 2809 stron i poniesienia kosztów w wysokości 842,40 złotych. W praktyce ponoszone przeze mnie koszty będą niewiele niższe od sumy, którą chcę uzyskać - denerwuje się Błaszczyk.
    Krzysztof Ciemnoczołowski, prezes Sądu Rejonowego w Słupsku, mówi wprost, że nie może pomóc panu Błaszczykowi.

    - Przepisy Kodeksu Postępowania Cywilnego są takie, że w przypadku zmiany roszczenia trzeba o tym poinformować wszystkie strony. W przypadku Stoczni Ustka tych stron jest prawie czterysta. One wszystkie muszą się dowiedzieć o żądaniach jednej z uprawnionych osób, bo mogą być naruszone ich interesy. Dlatego prawo nakłada na stronie przedstawianie tylu kopii zażaleń - tłumaczy prezes Krzysztof Ciemnoczołowski.

    Zaraz jednak dodaje, że te przepisy uderzają również w sąd, bo to on musi rozesłać za potwierdzeniem pocztowym kopie zażaleń do wszystkich zainteresowanych i czekać, aż potwierdzenie wrócą do sądu.

    - To zaś bardzo wydłuża całe postępowanie - podkreśla sędzie Krzysztof Ciemnoczołowski.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo