Gdańsk - Słupsk: gdzie są lepsze ścieżki rowerowe?

    Gdańsk - Słupsk: gdzie są lepsze ścieżki rowerowe?

    Fot. Krzysztof Tomasik

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Tak wygląda droga rowerowa w Gdańsku Oliwie. W Słupsku o takich można tylko pomarzyć.

    Tak wygląda droga rowerowa w Gdańsku Oliwie. W Słupsku o takich można tylko pomarzyć. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    Dziesięć lat mija od wdrożenia strategii rozwoju dróg rowerowych w Gdańsku. Dla porównania w Słupsku pieniądze na ścieżki się marnuje
    Tak wygląda droga rowerowa w Gdańsku Oliwie. W Słupsku o takich można tylko pomarzyć.

    Tak wygląda droga rowerowa w Gdańsku Oliwie. W Słupsku o takich można tylko pomarzyć. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    Budowa dróg rowerowych w Gdańsku rozpoczęła się w 1997 roku, kiedy miejscowi cykliści wręczyli prezydentowi swoje postulaty. Magistrat przyjął je na poważnie.

    Rozbudowę sieci dróg rowerowych rozpoczął od opracowania standardów.
    Do dziś w Gdańsku drogi rowerowe buduje się według następujących wytycznych. Musi być to: droga wydzielona, o odpowiedniej nawierzchni, czyli z czerwonego asfaltu, o wzmocnionej podbudowie, która umożliwia po niej jazdę lekkimi samochodami, z wyraźnie oznaczonymi miejscami niebezpiecznymi dla rowerzystów, a ponadto musi się ona łączyć z inną drogą rowerową.

    W Gdańsku nikt nie zastanawiał się nad problemem, czy drogi rowerowe budować z czerwonego asfaltu, czy z kostki.

    - Każdy rowerzysta wie, że jazda po nawierzchni z kostki jest nieprzyjemna, a najlepszy jest asfalt - mówi Antoni Szczyt, zastępca dyrektora wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

    Przypomnijmy, że w Słupsku Zarząd Dróg Miejskich ma na ten temat zupełnie inne zdanie. Być może dlatego, że jego dyrektor Wiesław Kurtiak jeździ do pracy samochodem.

    Kolejnym punktem w standardach jest to, że ścieżkę rowerową powinno się budować przy każdej nowej inwestycji drogowej.

    Godny naśladowania jest także sposób finansowania budowy ścieżek. Impuls do inwestycji dał milion dolarów, który Gdańsk pozyskał w 1997 roku. Dzięki niemu, a także późniejszych dofinansowaniach z innych funduszy, w ciągu sześciu lat miasto wybudowało 85 kilometrów ścieżek za 35 milionów złotych!

    Całość programu, który nazywany jest "Rowerem do Amsterdamu" (stolica Holandii jest dla wielu miast wzorem rozwiązań komunikacyjnych jeżeli chodzi o rowery), przynosi wymierne efekty. Po prostu drogi rowerowe zachęcają do jazdy. O ile jeszcze w 1997 roku w Gdańsku na dwóch kółkach poruszało się pół procenta mieszkańców, o tyle już w 2005 roku było to pięć procent ludności (około 23 tysięcy osób).

    - Zakładamy, że w 2010 roku w Gdańsku na rowerach będzie jeździć 10 procent mieszkańców - mówi Szczyt.

    Kolejny program rozwoju ścieżek będzie realizowany wspólnie z Sopotem i Gdynią. Zakłada on pozyskania z Unii Europejskiej 103 mln zł i przekazanie ich na budowę 100 kilometrów nowych dróg rowerowych na terenie Gdańska.

    Wszystkie będą asfaltowe, czyli w standardzie, który słupski Zarząd Dróg Miejskich nie wiadomo czemu nie chce zaakceptować.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo