Mieszkańcy Jezierzyc chcą zmian w spółdzielni Czyn

    Mieszkańcy Jezierzyc chcą zmian w spółdzielni Czyn

    Fot. Krzysztof Tomasik

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Józef Gacka z Jezierzyc z podpisami pod projektem uchwały o odwołanie Haliny Ignacik z zarządu SSM Czyn.

    Józef Gacka z Jezierzyc z podpisami pod projektem uchwały o odwołanie Haliny Ignacik z zarządu SSM Czyn. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    Część członków spółdzielni Czyn w Jezierzycach jest oburzona sposobem w jaki są traktowani przez Halinę Ignacik.
    Józef Gacka z Jezierzyc z podpisami pod projektem uchwały o odwołanie Haliny Ignacik z zarządu SSM Czyn.

    Józef Gacka z Jezierzyc z podpisami pod projektem uchwały o odwołanie Haliny Ignacik z zarządu SSM Czyn. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    Prezesa nie ma

    Prezesa nie ma


    Pod koniec lutego rada nadzorcza SSM Czyn odwołała prezesa spółdzielni Zenobiusza Wójtowicza. Swoją decyzję argumentowała m.in. tym, że prezes "nie pasuje do nowoczesnych czasów". Obecnie obowiązki prezesa pełni główna księgowa Grażyna Kościewicz.



    Część mieszkańców bloku przy ul. Parkowej 1 w Jezierzycach, członków spółdzielni mieszkaniowej Czyn, domaga się rezygnacji zasiadającej we władzach spółdzielni Haliny Ignacik. Lokatorzy są oburzeni, w jaki sposób są przez nią traktowani.

    Lokatorzy zebrali już dziewięć podpisów pod projektem uchwały wzywającej Halinę Ignacik do rezygnacji (w bloku mieszka 50 spółdzielców).
    - Uważamy, że ta pani szkodzi spółdzielni - mówi Józef Gacka, mieszkaniec bloku Czynu w Jezierzycach. - Traktuje spółdzielców w Jezierzycach jak poligon doświadczalny.

    Uchwała w sprawie odwołania Haliny Ignacik będzie rozpatrywana i poddana pod głosowanie na dziewięciu zebraniach poszczególnych części walnego zgromadzenia SSM Czyn w dniach 3-20 czerwca. Mieszkańcy z Jezierzyc nie mają wątpliwości, że Halina Ignacik zostanie odwołana. Wypominają jej i spółdzielni błędy oraz działania na szkodę lokatorów.

    - W piwnicy do rury ciepłowniczej z wodą przyłączony był przewód elektryczny - dodaje Józef Gacka. - Przecież to groziło porażeniem. Dopiero po interwencji w mediach spółdzielnia naprawiła błąd.

    Zdaniem lokatorów spółdzielnia ukrywa również fakt awarii centralnego ogrzewania z 2005 roku. Wtedy przez kilka godzin do piwnicy lała się woda z rur.
    Halina Ignacik odpiera zarzuty.

    - W 2005 roku nie zarejestrowano zgłoszenia o awarii centralnego ogrzewania zarówno w administracji spółdzielni, jak i w firmie, która prowadzi pogotowie techniczne spółdzielni - wyjaśnia Halina Ignacik. Zaraz jednak dodaje: - Nikt poza panem Józefem Gacką nie zgłaszał tej awarii.
    Ignacik zapewnia, że spółdzielnia niczego nie ukrywa.
    - Udostępniłam panu Gacce rejestry zgłoszeń z roku 2005 celem poświadczenia tego faktu - dodaje Ignacik.

    Ale to nie wszystkie zarzuty. Lokatorzy skarżyli się, że np. muszą płacić za wykładanie trutek na szczury, podczas gdy w Jezierzycach spółdzielnia ich nie wykładała.
    - Ta pani nie mówi też prawdy na temat remontu dachu - dodaje Józef Gacka.
    - W protokole z oględzin części składowej dachu nakazano wykonanie w trybie pilnym konserwacji zaprzyjaźnionej ze spółdzielnią firmie. A przecież ten dach jest wciąż na gwarancji.

    Spółdzielnia potwierdza, że dach bloku budynku przy ul. Parkowej 1 w Jezierzycach jest do 2011 roku na gwarancji.

    - Nie wyklucza to wykonania robót konserwacyjnych - dodaje Ignacik. - Usuwanie zanieczyszczeń z połaci dachowej, rynien oraz prowadzenie bieżącej konserwacji dachu i innych elementów znajdujących się na dachu nie jest objęte gwarancją.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo