Prezentujemy słupską ulicę Jaracza

    Prezentujemy słupską ulicę Jaracza

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Wojewódzka Biblioteka Pedagogiczna.

    Wojewódzka Biblioteka Pedagogiczna.

    Ulica Jaracza nie jest wizytówką Supska. Mieszkańcy narzekają na duży ruch samochodowy i zaniedbane kamienice.
    Wojewódzka Biblioteka Pedagogiczna.

    Wojewódzka Biblioteka Pedagogiczna.

    Historia ulicy

    Historia ulicy


    Do 1945 roku ulica Stefana Jaracza nosiła nazwę Małej Ogrodowej (w odróżnieniu od ul. Długiej, która nosiła nazwę Wielkiej Ogrodowej). Po wojnie nadano jej nazwę Mała Przedmiejska. W sierpniu 1945 roku, po śmierci Stefana Jaracza, nadano jej imię tego wybitnego aktora. Ulicę wybrano ze względu na bliskość Starego Teatru, który stał u wylotu ulicy, na przeciwko ratusza. Dawniej przy Jaracza znajdowała się fabryka maszyn oraz wozów, po wojnie zamieniona na fabrykę mebli. Obecnie nie pozostał po niej niestety nawet ślad. (sten)



    Nie czują się też bezpiecznie. Dumni są jednak z gmachu biblioteki.

    Mieszkańcy zadowoleni są z faktu, że ich ulica mieści się blisko urzędów i prowadzi do największego parku w mieście.

    - Prawie codziennie chodzę z wnukami na spacer do Parku Kultury i Wypoczynku - mówi Henryk Dobierała, mieszkaniec. - To jedyna w pobliżu rozrywka dla maluchów. Szczególnie podoba mi się gmach Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej.

    Nie wszyscy widzą dobre strony mieszkania przy tej ulicy. Wielu narzeka na stan elewacji kamienic. - Nie pamiętam, żeby któraś z nich była remontowana - twierdzi Stefan Urbanowicz, mieszkaniec. - Jeszcze gorzej jest z klatkami schodowymi. Niektóre są tak zniszczone, że strach do nich wejść. Przykre, że ulica mieszcząca się blisko ratusza wygląda obskurnie.

    Mieszkańcy uważają też, że ulica nie jest bezpieczna. Ich zdaniem najbardziej brakuje przejść dla pieszych z sygnalizacją świetlną. Jedyne takie znajduje się od strony placu Zwycięstwa.

    - To jedna z najbardziej ruchliwych ulic w mieście - uważa Beata Rapita, mieszkanka. - Nie raz zdarzały się tu wypadki. Kierowcy często nie zwracają uwagi na znaki.

    Tajemnice biblioteki

    Do tej pory nikomu nie udało się poznać dokładnej historii gmachu biblioteki pedagogicznej. Budynek "okrąglaka" powstał w 1936 roku. Mieścił się w nim niemiecki urząd pracy, po wojnie kwaterowali tam Rosjanie.

    Później powstała tu Szkoła Podstawowa nr 10. W 2001 roku podczas remontu piwnic natrafiono na ślad poniemieckich lochów. Niektórzy uważali nawet, że było więzienie z piecem krematoryjnym.

    Ulica Jaracza


    Wyświetl większą mapę

    Medytacja w centrum

    Przy ul. Jaracza mieści się jedyny w mieście Buddyjski Ośrodek Medytacyjny. Został tu przeniesiony w 2006 roku z ulicy Hubalczyków. Skupia około 100 osób. - Podczas medytacji staramy się wyciszyć, dlatego zajmujemy się pracą z umysłem i własnymi emocjami - mówi Dariusz Gatniejewski, buddysta.

    Tu jest również Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. W jego pobliżu znajduje się Dzienny Dom Pomocy Społecznej. Tam na fachową pomoc mogą liczyć głównie osoby starsze. W tym samym budynku znajduje się też Słupskie Stowarzyszenie Amazonek.

    - Założyła je grupa lekarzy, amazonki i rehabilitantkę w 1991 roku - tłumaczy Wiesława Gajewska, była prezes stowarzyszenia. - W 1997 roku zostało ono przeniesione na ulicę Jaracza. Już wtedy skupiało około 70 kobiet po leczeniu raka piersi. Kilka razy w tygodniu kobiety te mogą liczyć na zajęcia rehabilitacyjne oraz porozmawiać o problemach we wspólnym gronie.

    Tu mieszkam

    Beata Korejwo,
    pracownik firmy M&S

    - Niestety, Jaracza to bardzo szara i zaniedbana ulica. Od lat nic się tu nie zmieniło. Większość kamienic jest zniszczone, a klatki schodowe w strasznym stanie. Nie podoba mi się to, że kierowcy nie zwracają uwagi na pieszych, choć jest to bardzo zatłoczona ulica. Codziennie przez nią przechodzi wielu starszych ludzi, bo jest tu ośrodek pomocy społecznej.

    Henryk Hetmańczyk,
    emeryt

    - Wygląd kamienic to często wina samych mieszkańców. Są osoby, które wszystko niszczą, a za nic nie płacą. Nie wiem, dlaczego władze miasta nic z tym problemem nie robią. Jedynym plusem mieszkania tu jest fakt, że ulica znajduje się blisko centrum i jest tu dość dużo sklepów, nie tylko spożywczych.

    Beata Rapita,
    gospodyni domowa

    - Najbardziej denerwuje mnie to, że na żadnym podwórku nie ma placu zabaw dla dzieci. Nasze maluchy nie mają gdzie spędzać wolnego czasu. Jest tu taki duży ruch, że latem nie da się otworzyć okna. Kiedy przejeżdża ciężarówka, pękają elewacje, a w mieszkaniach ze ścian odpada tynk. Nie potrafię znaleźć pozytywnych cech mieszkania tutaj.

    Bogumiła Chełkowska,
    emerytka

    - Mieszkam tu ponad 30 lat i nie widzę, aby coś przez ten czas zmieniło się na lepsze. To trochę zapomniana przez władze miasta ulica. Brakuje miejsca, gdzie osoby starsze mogłyby posiedzieć na ławce i odpocząć. W innych miejscach miasta są takie skwery. Tu nie ma nic dla mieszkańców. Do tego hałas i smród spalin.

    Stefan Urbanowicz,
    bezrobotny

    - Przeszkadza mi to, że nikt nie dba o budynki. Wszędzie są cieknące rynny. Gdyby odnowiono elewacje kamienic, to dobrze prezentowałyby się one na tle gmachu biblioteki. Podoba mi się złota kopuła jednej z pobliskich świątyń. Przyzwyczaiłem się do hałasu, bo takie są uroki mieszkania w centrum miasta.

    Jolanta Wasek,
    pracownik biurowy

    - Mieszkania są tu dość duże i przestronne. Odstraszają tylko klatki schodowe, które od lat nie były odnawiane. Wydaje mi się, że jest to też z winy mieszkańców, bo często nikt na nich nie sprząta. W klatkach przesiaduje młodzież. Może gdyby założono domofony, problem zostałby rozwiązany. Jedynym plusem jest to, że nie brakuje miejsc parkingowych dla mieszkańców.

    Tu pracuję

    Jan Piatczyc,
    krawiec

    - Zdążyłem się przyzwyczaić do wyglądu tej ulicy. Mój zakład istnieje tu od 31 lat. Lepiej było, kiedy ulica była jednokierunkowa. Teraz jest zbyt duży ruch, na który narzekają nie tylko mieszkańcy, ale także przedsiębiorcy. Największym plusem dla mnie są mili lokatorzy, którzy chętnie korzystają z moich usług.

    Jolanta Betkowska,
    bibliotekarka

    - Przeszkadza kurz i hałas. W upalne dni nie możemy otworzyć okien. Dobrze by było, gdyby w mieście powstała obwodnica. Bardzo się cieszę, że z naszych zbiorów korzysta coraz więcej osób. Czasem przychodzą nawet uczniowie podstawówek i ich rodzice. Traktują nas jak osiedlową bibliotekę, co jest bardzo miłe.
    (mm, fot. ap)

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo