Ratusz chce mi zabrać mieszkanie

    Ratusz chce mi zabrać mieszkanie

    Zbigniew Marecki

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Pani Lucyna w jej mieszkaniu.

    Pani Lucyna w jej mieszkaniu. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    Lucyna Miller ze Słupska przez kilka lat czekała na mieszkanie komunalne. Rok po tym, jak je otrzymała, może swój lokal stracić.
    Pani Lucyna w jej mieszkaniu.

    Pani Lucyna w jej mieszkaniu. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    Magistrat twierdzi, że nielegalnie go podnajmowała.

    W czerwcu ubiegłego roku pani Lucyna i jej mąż byli szczęśliwymi ludźmi, bo po kilku latach oczekiwaniach wreszcie otrzymali mieszkanie komunalne przy ul. Niemcewicza w Słupsku. Nie był to szczyt marzeń, bo mieszkanie ma piece i często jest zawilgocone, ale i tak byli zadowoleni, że mają własny kąt.

    - Niestety, moje małżeństwo nie układało się najlepiej. Mąż właściwie nie mieszkał ze mną i z dzieckiem. Musiałam sama zadbać o utrzymanie. Dlatego zaczęłam wyjeżdżać do pracy sezonowej w Niemczech - opowiada pani Lucyna.

    W tym czasie jej mieszkaniem i dzieckiem opiekował się ojciec pani Lucyny, który mieszka poza Słupskiem.

    - Ponieważ nie zawsze mógł przyjeżdżać do miasta, dał klucze koledze, by ten od czasu do czasu rozpalał w piecach i mieszkał kilka dni - opowiada pani Lucyna.

    Tymczasem do ratusza dotarły sygnały, że pani Lucyna nielegalnie podnajmuje swoje mieszkanie. Po ich sprawdzeniu, w lutym tego roku magistrat podjął decyzję o wypowiedzeniu jej umowy najmu lokalu.

    Z jednomiesięcznym okresem wypowiedzenia podpisał ją wiceprezydent Andrzej Kaczmarczyk. Bieg wypowiedzenia skończył się 30 kwietnia. Zgodnie z nią w maju lokal powinien być przekazany do Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej.
    Wiceprezydent jednocześnie poinformował, że w przypadku nieprzekazania lokalu w tym terminie, kobieta będzie płacić odszkodowanie za zajmowanie lokalu bez tytułu prawnego, a przeciwko niej skierowana będzie sprawa do sądu z wnioskiem o eksmisję. Wiceprezydent wyjaśnił także, że przyczyną wypowiedzenia jest podnajęcie lokalu bez wymaganej zgody właściciela, czyli miasta.

    - Nikomu nie podnajmowałam mieszkania. Nie brałam żadnych pieniędzy od kolegi taty. Regularnie płaciłam też czynsz - tłumaczy pani Lucyna.

    Jej odwołanie od decyzji wiceprezydenta nie dało żadnego skutku. Pani Lucyna jest zrozpaczona. Uważa, że ratusz ją prześladuje.

    - Problem w tym, że pani Lucyna już przed kilku miesiącami wiedziała, że bez zgody właściciela nie można oddawać mieszkania w użytkowanie osobom trzecim, ale nic z tym nie zrobiła - mówi Mariusz Smoliński, rzecznik prasowy prezydenta Słupska.

    Jego zdaniem pani Lucyna może się jednak jeszcze odwołać do prezydenta Słupska albo do komisji rady miejskiej, która rozpatruje skargi na decyzje prezydenta miasta.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (8)

    Wszystkie komentarze (8) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo