Przez kłótnie z sąsiadami musi szukać nowego mieszkania

    Przez kłótnie z sąsiadami musi szukać nowego mieszkania

    Fot. Łukasz Capar

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Lucyna Szczepańska w swoim mieszkaniu.

    Lucyna Szczepańska w swoim mieszkaniu. ©Fot. Łukasz Capar

    Lucyna Szczepańska ze Słupska od półtora roku stara się o zamianę mieszkania. Wszystko dlatego, że boi się mieszkać obok swoich sąsiadów. Dzięki nam już niebawem będzie mogła przenieść się do nowego lokalu.
    Lucyna Szczepańska w swoim mieszkaniu.

    Lucyna Szczepańska w swoim mieszkaniu. ©Fot. Łukasz Capar

    Pani Lucyna 33 lata temu zamieszkała wraz z mężem w kamienicy przy ulicy Słowackiego w Słupsku. Na początku nie narzekała, bo mieszkanie było duże i przestronne. Jedynym minusem było to, że wejście do jej mieszkania i innej lokatorki łączył wspólny przedpokój.

    - Na początku mi to nie przeszkadzało - mówi Lucyna Szczepańska. - Mieszkająca tam pani stała się moją dobrą znajomą. Często ze sobą rozmawiałyśmy i pomagałyśmy sobie nawzajem.

    Kiedy kilka lat później starsza pani zmarła, do mieszkania wprowadziły się jej dzieci. Nasza czytelniczka już w pierwszych tygodniach przekonała się, że syn i córka sąsiadki zaczęli ustalać nowe zasady wspólnego mieszkania.

    - Zauważyłam, że lubią często wypić - tłumaczy pani Lucyna. - Potem zaczęły się kłótnie i głośne słuchanie muzyki. Kłótnie i zaczepki słowne nie ominęły też naszej czytelniczki. Kiedy dzwoniła na policję, by uspokoić towarzystwo, grożono jej śmiercią i wielokrotnie wybijano szyby w oknach.

    - Najbardziej szkoda mi mojego męża, który miał wylew, nie mówi i potrzebuje spokoju - dodaje zdenerwowana czytelniczka. - Z tymi ludźmi nie da się mieszkać! Potrafią specjalnie robić mi na złość, wylewać wodę pod drzwiami, obrażać i kopać w moje drzwi.

    Pani Lucyna postanowiła, że nie może mieszkać w takich warunkach. Półtora roku temu poprosiła o pomoc Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej oraz zastępcę prezydenta miasta. - Andrzej Kaczmarczyk zapewnił mnie, że dostanę nowe mieszkanie w ciągu dwóch miesięcy. Uwierzyłam mu. W tym samym czasie sąsiedzi dostali wyrok o eksmisję - żali się czytelniczka. Z sąsiadami pani Lucyny nie udało się nam skontaktować.
    Po kilku miesiącach kobieta otrzymała kilka propozycji nowych lokali. - Nie przyjęłam ich. To były mieszkania bez kuchni i łazienek. Musiałabym wychodzić z niepełnosprawnym mężem na klatkę.

    O wyjaśnienie sprawy zwróciliśmy się do PGM. - W ciągu półtora roku pani Szczepańska dostała już kilka propozycji mieszkań, ale żadnej nie przyjęła - wyjaśnia Andrzej Nazarko, dyrektor ds. administrowania z PGM-u. - Zastępca prezydenta miasta nie obiecał jej mieszkania, tylko poprosił nas o pilne podjęcie działań w tej sprawie. Według naszych pracowników lokale nie podobały się jej dlatego, że musiałaby w nich zrobić remont.

    Poza tym mieliśmy ostatnio problem z liczbą przyznawanych lokali, ponieważ musieliśmy zapewnić lokum osobom mieszkającym przy ulicy Tuwima, obok nowej galerii handlowej. Jest jednak jedno mieszkanie przy ulicy Raszyńskiej, które mogłoby się spodobać pani Szczepańskiej. Na pewno ją o nim powiadomię.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo