Z kraju > Kara za śmierć noworodka

    Z kraju > Kara za śmierć noworodka

    gazetalubuska.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Zakrwawioną kobietę pogotowie na sygnale zabrało do szpitala w Gubinie (fot. Krzysztof Kubasiewicz)

    Zakrwawioną kobietę pogotowie na sygnale zabrało do szpitala w Gubinie (fot. Krzysztof Kubasiewicz)

    Zakrwawioną kobietę pogotowie na sygnale zabrało do szpitala w Gubinie (fot. Krzysztof Kubasiewicz)

    Zakrwawioną kobietę pogotowie na sygnale zabrało do szpitala w Gubinie (fot. Krzysztof Kubasiewicz)

    Pracownica dworca PKP w Krośnie Odrz. urodziła w środę w toalecie dziecko i wyrzuciła je do śmietnika. Noworodek zmarł. Kobieta trafiła do szpitala w Gubinie.

    Za zabójstwo grozi kara pozbawienia wolności od 8 do 25 lat. A nawet dożywocie.

    - Niewykluczone jednak, że kwalifikacja czynu (zabójstwo) zostanie zmieniona. Wszystko zależy od wyników badań biegłych, którzy ustalą dokładne motywy postępowania 26-latki - powiedział nam w piątek rzecznik zielonogórskiej prokuratury okręgowej, Kazimierz Rubaszewski.

    Prokuratura zdecydowała, że skieruje wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania 26-latki.

    Sama się przyznała

    Tragedia zdarzyła się w środę rano.
    Pracująca na dworcu PKP kobieta urodziła dziecko w toalecie dla personelu. Noworodka wyrzuciła do kontenera na śmieci, który stoi na końcu placu manewrowego. Ślady krwi wokół budynku i krwawiąca kobieta przestraszyły dyspozytorkę, która wezwała pomoc.
    - W rozmowie z policjantką 26-latka przyznała się, że wyrzuciła dziecko do śmieci - mówił podinspektor Dariusz Wyrwa z Komendy Powiatowej Policji w Krośnie. Rozpoczęła się reanimacja noworodka w karetce. Wezwano też helikopter, by przewiózł dziecko do szpitala wojewódzkiego w Zielonej Górze. Niestety, nie udało się uratować ponad 30-tygodniową dziewczynkę. Nie przywrócono jej krążenia, a jak wyjaśnia ordynator oddziału dziecięcego szpitala w Gubinie Elżbieta Strońska - w przypadku małych pacjentów to najważniejsze.

    Dlaczego nikt nie pomógł?

    Krwawiącą kobietę zabrano do szpitala w Gubinie. Pracownicy dworca PKP przeżyli szok. Bo nikt, nawet matka, nie wiedział, że kobieta jest w ciąży. Choć Ewa Drawska, która na dworcu pracuje od lat i zna 26-latkę, zauważyła, że ostatnio zachowywała się ona dość nerwowo. I nie rozmawiała z ludźmi.

    Choć emocje nieco opadły, sprawa wciąż wywołuje dyskusje. Wszyscy zastanawiają się, dlaczego musiało dojść do takiej tragedii? Czytelnicy, którzy znają kobietę, dzwonią do redakcji, opowiadając, że nie miała łatwego życia. Mówią, że ukończyła szkołę specjalną, była leczona. Ona jak i jej matka musiały opuścić dom. Dlatego wynajmowały pokoje u innych ludzi. Dlaczego nikt wcześniej się nie zainteresował, nie pomógł? - pytają. - A teraz wszyscy wydają bez sądu wyroki.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo