Kraj > Żołnierze mówią, że zawiódł wadliwy sprzęt

    Kraj > Żołnierze mówią, że zawiódł wadliwy sprzęt

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Damian Ligocki i Robert Boksa, dwaj z siedmiu żołnierzy podejrzanych o ostrzelanie afgańskiej wioski Nangar Khel, przerwali milczenie.

    W TVN24 opowiedzieli o szoku związanym z aresztowaniem i o wadliwym sprzęcie, który używali w Afganistanie.

    Damian Ligocki podkreślił w wywiadzie dla TVN 24, że wierzy w to, iż zostanie na wolności. Jak dodał, obecnie najbardziej brakuje mu "tej prawdziwej wolności i spokoju". Jednocześnie jest wdzięczny sądowi za uczciwe potraktowanie jego sprawy.

    Ligocki jest jednym z trzech szeregowców, którzy wyszli z aresztu. Wszyscy oni zostali zawieszeni w obowiązkach i mają zakaz opuszczania kraju. - Należy odróżnić żołnierzy, którzy wykonywali rozkazy swoich przełożonych, od tych, którzy mogli zapobiec wykonaniu rozkazu ostrzelania wioski - argumentował sędzia. Czterem dowódcom sąd przedłużył areszt do 13 sierpnia.

    Prokuratura zamierza złożyć zażalenie w sprawie wyroku sądu dotyczącego zwolnienia trzech żołnierzy. Zdaniem Piotra Kruszyńskiego, adwokata żołnierza, ta decyzja jest bulwersująca. - Miałem nadzieję, że prokuratura się opamięta. Śledczy dalej brną w ślepą uliczkę, w której się znaleźli. To jest okrucieństwo - powiedział mecenas. Zdaniem Kruszyńskiego używany przez żołnierzy moździerz był niesprawny, a amunicja stara.

    Drugi żołnierzy oskarżony o atak na Nangar Khel także przerywa milczenie. Robert Boksa podobnie jak jego kolega Damian Ligocki - ujawnił nazwisko i pokazał twarz.

    Starszy szeregowy o wydarzeniu z sierpnia ubiegłego roku wspomina niechętnie. Pytany o masakrę twierdzi, że zawiódł wadliwy sprzęt. Jego zdaniem, całą sprawę powinna zbadać i wyjaśnić powołana w tym celu odpowiednia komisja.

    Boksa apeluje, by wszyscy jego koledzy podejrzani ws. Nangar Khel, opuścili areszt i mogli odpowiadać z wolnej stopy.

    Do tragicznej w skutkach akcji polskich żołnierzy, w wyniku której zginęło ośmioro afgańskich cywilów, doszło w sierpniu 2007 r. Podejrzanych w związku z nią jest siedmiu żołnierzy z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego.

    Sześciu z nich prokuratura zarzuca zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi od 12 lat więzienia do dożywocia. Jednemu - atak na niebroniony obiekt cywilny, za co grozi kara do 25 lat. Prokuratura otrzymała już opinie biegłych psychiatrów, które - zdaniem obrońców - mogą być podstawą do nadzwyczajnego złagodzenia kary.

    (tvn24.pl)

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo