Jesteś tu: Strona główna Miasta Bytów Artykuł

Likwidacja domu dziecka w Bytowie. Zastąpią go małe placówki

Dodano: 23 lutego 2009, 7:30 Autor:

Koniec bytowskiego domu dziecka. Dotychczasowa placówka zostanie zastąpiona kilkoma mniejszymi, rozsianymi po całym powiecie.
Wychowawca Bożena Łyczko z wychowanką Basią.

Wychowawca Bożena Łyczko z wychowanką Basią. (fot. Fot. Andrzej Gurba)

Przeczytaj więcej

Pracownicy Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych, bo tak brzmi nazwa dawnego domu dziecka w Bytowie, dowiedzieli się o planowanych zmianach.

Razem z nimi ich podopieczni. - Wiem, że najlepsze są małe ośrodki, ale nasza placówka to nie jest moloch. Wychowankowie ciągle pytają, co z nimi będzie. Nie chcą zmian, boją się ich - mówi Janina Badowska, dyrektor ZPOW w Bytowie.

- Te racje są rozważane - zapewnia Czesław Żurawicki, wicestarosta bytowski.

- Zmiany wymusza na nas Pomorski Urząd Wojewódzki w Gdańsku. Była kontrola. Mamy tylko warunkową zgodę na funkcjonowanie placówki. Przepisy są jasne. W jednej placówce nie może przebywać więcej niż 30 dzieci. U nas jest 58. Dla dobra dzieci w placówce czy rodzinnym domu dziecka, nie powinno być więcej niż 14 dzieci. Dlatego od razu stawiamy na małe domy.

Likwidacja ZPOW ma trwać przez dwa lata. W tym roku starostwo chce stworzyć choć jeden rodzinny dom dziecka. Plan maksimum to dwa. W roku następnym kolejne.

- Szukamy budynków, które nadawałyby się na zorganizowanie takich domów. Prosimy o zgłaszanie ich. Oglądaliśmy już budynki w Gostkowie i Jamnie. Chcemy mieć z czego wybierać - klaruje Żurawicki.

- Zmiany są po to, aby dzieci wychowywały się w warunkach jak najbardziej zbliżonych do domowych - oznajmia wicestarosta.

Pracownicy ZPOW w Bytowie twierdzą, że dzieci nie chcą zmian. - Płaczą, proszą, aby coś zrobić, aby do nich nie doszło - mówią wychowawcy, zastrzegając, że nie walczą w ten sposób o swoje miejsca pracy.

- Kiedyś w naszym domu dziecka było i ponad sto dzieci. Teraz są one w 10-osobowych grupach. Mają własne strefy z pokojami, łazienkami, kuchnią, świetlicą. Mają własnych wychowawców - mówią pracownicy ZPOW. Wicestarosta zapewnia, że tak przeprowadzą likwidację ZPOW, aby była ona jak najmniej dolegliwa dla dzieci.

- Każda zmiana wywołuje obawy. To naturalny lęk przed nieznanym, szczególnie u dzieci i to jeszcze pokrzywdzonych przez los - oznajmia Żurawicki.

Na likwidacji placówki stracą jej pracownicy. Obecnie zatrudnionych jest 21 wychowawców i 19 pracowników obsługi. W ciągu kilku dni zostanie zorganizowane spotkanie z pracownikami. Z dziećmi rozmowy mają przeprowadzić wychowawcy, jak i psychologowie.

Czytaj więcej o:
  • bytów
  • dom
  • dziecka
  • likwidacja
Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Pożar w budynkach przy ulicy Lęborskiej w Bytowie

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!

Czy nauka języka kaszubskiego powinna być w szkołach w powiecie bytowskim obowiązkowa?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 98.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt z kolportażem »

Zadzwoń 59 848 81 36

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy tematyczne

Serwisy społecznościowe

gp24 jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.gp24.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.