dodano: 18 stycznia 2010, 11:00
Wezwał karetkę, bo nie miał jak wrócić do domu
Andrzej Gurba
29-latek wezwał do Obrowa karetkę pogotowia z Miastka, bo nie miał jak wrócić do domu.
– W sobotę wieczorem dyspozytorka pogotowia ratunkowego w Miastku otrzymała telefon, że w Obrowie pomocy potrzebuje nieprzytomny mężczyzna. Dzwoniący niejasno tłumaczył okoliczności zdarzenia i w końcu rozłączył się. Później nie odbierał już telefonu. Do Obrowa razem z karetką pojechał policyjny patrol. Na miejscu okazało się, że nikt pomocy nie potrzebuje. Dzwoniący miał nadzieję, że pusty ambulans zabierze go do Miastka – mówi Michał Gawroński, rzecznik prasowy bytowskiej policji.
29-latkowi grozi areszt, kara ograniczenia wolności i grzywna do 1500 złotych. Oczywiście ani ratownicy, ani policjanci nie zabrali mężczyzny do Miastka.
Przeczytaj więcej
