dodano: 23 stycznia 2010, 14:30
tagi:gazemkaretkasłupskstancjastudentkiszpitalzatrucie
Trzy studentki zatruły się tlenkiem węgla na stancji w Słupsku
Trzy studentki IV roku matematyki Akademii Pomorskiej w Słupsku zatruły się tlenkiem węgla na stancji, w której mieszkały. Gospodarze nie poczuwają się do winy.
Gosia i jej dwie koleżanki z roku – obie Magdy – mieszkają razem na stancji przy ul. Modrzewiowej. Zajmują dwa pokoje w pomieszczeniach piwnicznych. Była 4 rano w środę, kiedy obudziła się Gosia.
– Czułam się okropnie. Strasznie wymiotowałam, ale ledwo doczłapałam się do łazienki. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje – opowiada. – Zaczęłam dobijać się do pokoju obok, w którym spały koleżanki. Nie mogłam ich jednak dobudzić – mówi.
Zadzwoniła do jednej z nich, w końcu wysłała jej sms-a z prośbą, aby do niej przyszła, bo czuje się fatalnie.
– Przeczytałam smsa od Gośki, wstałam, ale tak mi się zrobiło słabo, że zemdlałam. Nieprzytomna byłam jakieś 15 minut. Nawet jak już odzyskałam przytomność, to byłam senna – mówi Magda.
Jej koleżanka z pokoju – druga Magda, czuła się tak samo.
Dziewczyny wezwały karetkę. Wszystkie zostały odwiezione na izbę przyjęć do słupskiego szpitala. Dopuszczalna norma przyswojonego tlenku węgla we krwi wynosi 2,5%, tymczasem badania wykazały u Gosi – 16,5%, a u jej koleżanek 22%!
W szpitalu podano dziewczynom tlen i kroplówkę. Doszły do siebie i wieczorem zostały wypisane do domu. Przyjechali po nie rodzice, którzy zabrali dziewczyny do rodzinnych domów.
Ich zdaniem właściciele stancji w ogóle nie przejęli się sytuacją. Same więc na miejsce wezwały policję.
– Policjanci poprosili o interwencję pogotowie gazowe. Jego pracownicy stwierdzili, że tlenek węgla ulatniał się z piecyka gazowego typu junkers, który podgrzewa wodę w łazienkach. Nieszczelny był przewód łączący piecyk z kominem – mówi Robert Czerwiński, p.o. rzecznika prasowego słupskiej policji.
Odpowiedzą za to właściciele stancji.
– Artykuł 82. Kodeksu wykroczeń mówi, że za tego typu zaniedbanie grozi mandat karny do 500 zł. Wniosek o ukaranie może jednak trafić do sądu grodzkiego, wtedy kara może być wyższa, nawet do 5 tysięcy złotych. Jak się sprawa zakończy, to wyjaśni postępowanie prowadzone przez policjantów – mówi Czerwiński.
Zgodnie z prawem gospodarze budynku powinni zlecać przeglądy przewodów spalinowych piecyków dwa razy do roku. Ci twierdzą, że robią to regularnie.
– Nawet teraz po tym wydarzeniu wezwaliśmy specjalistyczną firmę, która sprawdziła szczelność przewodów. Wszystko jednak jest w porządku – mówi właściciel stancji, który jednak wolał pozostać anonimowy.
Dziewczyny do dziś czują się słabo. Magda z Kartuz spędziła w szpitalu kartuskim całą noc. Magda ze Starogadu Gdańskiego też była na konsultacji lekarskiej. Wszystkie trzy są wciąż osłabione. Cieszą się jednak, że żyją.
– Gdyby nie Gośka, mogłyśmy się nie obudzić – mówi Magda.
Przeczytaj więcej
- W Bytowie sprawdzą instalację gazową (27-10-2009)
- Słupsk. Czad prawie zabił młodą kobietę na ul. Krzywej (8-10-2009)
