Piątek 3.09.2010 | Pogoda

gp24 » Miasta » Słupsk

dodano: 23 stycznia 2010, 14:30

tagi:gazemkaretkasłupskstancjastudentkiszpitalzatrucie

Trzy studentki zatruły się tlenkiem węgla na stancji w Słupsku

Magdalena Olechnowicz

Trzy studentki IV roku matematyki Akademii Pomorskiej w Słupsku zatruły się tlenkiem węgla na stancji, w której mieszkały. Gospodarze nie poczuwają się do winy.

Dziewczyny mimo, że czuły się bardzo źle zdołały zadzwonić po karetkę.

Dziewczyny mimo, że czuły się bardzo źle zdołały zadzwonić po karetkę.

(Fot. wikipedia/archiwum)

Gosia i jej dwie koleżanki z roku – obie Magdy – mieszkają razem na stancji przy ul. Modrzewiowej. Zajmują dwa pokoje w pomieszczeniach piwnicznych. Była 4 rano w środę, kiedy obudziła się Gosia.

– Czułam się okropnie. Strasznie wymiotowałam, ale ledwo doczłapałam się do łazienki. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje – opowiada. – Zaczęłam dobijać się do pokoju obok, w którym spały koleżanki. Nie mogłam ich jednak dobudzić – mówi.

Zadzwoniła do jednej z nich, w końcu wysłała jej sms-a z prośbą, aby do niej przyszła, bo czuje się fatalnie.
– Przeczytałam smsa od Gośki, wstałam, ale tak mi się zrobiło słabo, że zemdlałam. Nieprzytomna byłam jakieś 15 minut. Nawet jak już odzyskałam przytomność, to byłam senna – mówi Magda.

Jej koleżanka z pokoju – druga Magda, czuła się tak samo.

Dziewczyny wezwały karetkę. Wszystkie zostały odwiezione na izbę przyjęć do słupskiego szpitala. Dopuszczalna norma przyswojonego tlenku węgla we krwi wynosi 2,5%, tymczasem badania wykazały u Gosi – 16,5%, a u jej koleżanek 22%!

W szpitalu podano dziewczynom tlen i kroplówkę. Doszły do siebie i wieczorem zostały wypisane do domu. Przyjechali po nie rodzice, którzy zabrali dziewczyny do rodzinnych domów.
Ich zdaniem właściciele stancji w ogóle nie przejęli się sytuacją. Same więc na miejsce wezwały policję.

– Policjanci poprosili o interwencję pogotowie gazowe. Jego pracownicy stwierdzili, że tlenek węgla ulatniał się z piecyka gazowego typu junkers, który podgrzewa wodę w łazienkach. Nieszczelny był przewód łączący piecyk z kominem – mówi Robert Czerwiński, p.o. rzecznika prasowego słupskiej policji.

Odpowiedzą za to właściciele stancji.
– Artykuł 82. Kodeksu wykroczeń mówi, że za tego typu zaniedbanie grozi mandat karny do 500 zł. Wniosek o ukaranie może jednak trafić do sądu grodzkiego, wtedy kara może być wyższa, nawet do 5 tysięcy złotych. Jak się sprawa zakończy, to wyjaśni postępowanie prowadzone przez policjantów – mówi Czerwiński.

Zgodnie z prawem gospodarze budynku powinni zlecać przeglądy przewodów spalinowych piecyków dwa razy do roku. Ci twierdzą, że robią to regularnie.

– Nawet teraz po tym wydarzeniu wezwaliśmy specjalistyczną firmę, która sprawdziła szczelność przewodów. Wszystko jednak jest w porządku – mówi właściciel stancji, który jednak wolał pozostać anonimowy.

Dziewczyny do dziś czują się słabo. Magda z Kartuz spędziła w szpitalu kartuskim całą noc. Magda ze Starogadu Gdańskiego też była na konsultacji lekarskiej. Wszystkie trzy są wciąż osłabione. Cieszą się jednak, że żyją.

– Gdyby nie Gośka, mogłyśmy się nie obudzić – mówi Magda.


Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Inne

Sonda

Najbardziej znana marka Słupska to:

wyniki głosowania
Liczba głosów: 2741.