dodano: 10 lutego 2012, 6:30
tagi:gardna pies policjant szczeka wielka
Policjant karze za szczekanie psa, własciciel skarży się komendantowi
Marcin Barnowski, marcin.barnowski@mediaregionalne.pl
Nietypowa skarga na funkcjonariusza policji z Gardny Wielkiej wpłynęła do komendanta miejskiego w Słupsku. Kobieta zarzuca policjantowi, że niesłusznie oskarża o szczekanie nocne jej psy, chroniąc psa swojej rodziny.
W obronie dobrego imienia swoich psów, a zarazem także swojej kieszeni, bo za ich szczekanie zapłaciła już mandat i ma dwie sprawy sądowe, autorka skargi, Zofia Własowiec, przeprowadziła prywatne śledztwo.
Zgromadziła materiał dowodowy, m.in. kilka fotografii i oświadczenia świadków. Jest zirytowana; nawet sąd nie chciał jej wysłuchać i uwzględnić składanych przez nią wniosków – m.in. o skonfrontowanie policjanta i świadków ze zdjęciem psa.
Jak wynika ze skargi, spraw o wykroczenia swoich zwierząt przeciwko prawu Zofia Własowiec ma kilka. Obwiniono ją m.in., że to jej czworonóg obszczekał córkę sąsiadki. Policjant ukarał ją mandatem, mimo że – jak twierdzi skarżąca – wiedział, iż w rzeczywistości dziewczynkę obszczekał pies jego matki i ojczyma.
– Wiedząc, że chodzi o psa z rodziny, powinien wyłączyć się ze sprawy, aby ustrzec się przed oskarżeniem o stronniczość – pisze w skardze Zofia Własowiec.
Kolejny incydent miał miejsce w nocy. Jak twierdzi, ten sam policjant zarzucił jej, że w tym czasie "mając obowiązek nadzoru nad psami, powodowała uciążliwość dla innych mieszkańców w postaci hałasu szczekania, przez co zakłóciła spoczynek nocny sąsiadce”.
– Moje psy nie mogły zakłócać ciszy, bo w nocy są ze mną w domu. To jej psy wtargnęły na moją posesję. Jeden był tak agresywny, że kiedy otworzyłam drzwi, aby zobaczyć, co się dzieje, w pogoni za moim psem wpadł do mieszkania, gdzie zatrzymałam go do rana. W celach dowodowych wykonałam zdjęcie tego psa i przed wydaniem go sąsiadce odebrałam od niej pokwitowanie z jej własnoręcznym podpisem – pisze kobieta i skarży się, że ani sąd, ani inni policjanci nie chcą w ogóle z należytą wnikliwością przeanalizować argumentów, które zgromadziła przeciwko swojemu oskarżycielowi.
– To ja zostałam zmuszona do udowadniania mojej niewinności. Sprawa tylko z pozoru jest błaha. Co się stanie, jeśli opisane mechanizmy zadziałają w poważniejszej sprawie? Jaki los czeka człowieka pozbawionego prawa do obrony, a oskarżonego i sądzonego według opisanych reguł? – pyta w piśmie do komendanta Zofia Własowiec.
Kolejna rozprawa w sprawie jej psów ma odbyć się w piątek, 10 lutego.
Robert Czerwiński, rzecznik policji w Słupsku, potwierdził, że skarga wpłynęła i zapewnił, że zostanie zbadana.
– Każdą badamy wnikliwie, ale obecnie jest jeszcze za wcześnie, by tę komentować. Trafiła do zespołu dyscyplinarnego – oświadczył rzecznik.


