Serwis jest częścią portalu portal regionalny

czterylapy » cztery lapy

dodano: 28 lutego 2013, 6:00

tagi:Katarzyna Kalinowskastraż gminna kobylnica

Potrącony pies zdechł na ulicy, zanim przyjechała straż gminna

Dorota Aleksandrowicz, dorota.aleksandrowicz@mediaregionalne.pl

W piątek, 22 lutego, w Kobylnicy został potrącony pies. Świadkowie twierdzą, że na pomoc ze strony straży gminnej musiał czekać aż godzinę. Zdechł, zanim dojechali funkcjonariusze.

Pies zdechł na ulicy, zanim przyjechali strażnicy.

Pies zdechł na ulicy, zanim przyjechali strażnicy.

(sxc.hu)

– Wracałam z rodziną z zakupów i zauważyłam, że po okolicy biega młody amstaff. Chwilę później ten pies wpadł pod samochód. Kierowca próbował dodzwonić się na straż gminną, ale na próżno, bo nikt nie odbierał – relacjonuje świadek zdarzenia.

Czytelniczka dodaje, że pies sam wbiegł pod samochód, kierowca nie zdążył zahamować. Jednak nie to jest w tej historii najważniejsze, tylko to, co stało się po tym zdarzeniu.

Z jej relacji wynika, że kierowca auta, który potrącił psa, nie mógł dodzwonić się do straży gminnej. Zatem postanowił pojechać do nich osobiście i zawiadomić o zdarzeniu. Poinformowane służby miały szybko zainterweniować. Ale zdaniem świadka tak się nie stało.

Zobacz także: Właściciel skatował psa i wyrzucił do śmietnika

– Mężczyzna przyjechał po dziesięciu minutach na miejsce i powiedział nam, że straż niedługo się pojawi, więc możemy już iść. Ja jednak zostałam z kilkoma innymi osobami – oznajmia czytelniczka.
Według świadka straż gminna zjawiła się dopiero po pół godzinie, a pies czekał łącznie na pomoc blisko godzinę.

– Czy to jest normalne, że straż gminna tak traktuje zwierzęta? A co, jeśli leżałby tam człowiek? Nim też by się nie przejmowali – pyta rozżalona czytelniczka.

Kobieta, która była z dziećmi, zadzwoniła także do weterynarza z nadzieją, że może ten zjawi się, by pomóc zwierzęciu. Weterynarz jednak był w terenie i nie mógł przyjechać. Pies, któremu na czas nie została udzielona pomoc, wykrwawił się i zdechł.


Skontaktowaliśmy się w tej sprawie ze Strażą Gminną w Kobylnicy. Katarzyna Kalinowska, zastępca komendanta Straży Gminnej w Kobylnicy, zaprzecza, jakoby pies czekał na ich pomoc aż godzinę.

– W piątek, 22 lutego, o godzinie 13.30 w naszej jednostce w Kobylnicy stawił się mężczyzna z informacją, iż na przystanku przy ulicy Głównej w Kobylnicy leży potrącony pies. W związku z tym niezwłocznie po tej informacji dyżurny zlecił interwencję – informuje Katarzyna Kalinowska.

Zobacz także: Nagroda za wskazanie zwyrodnialca, który chciał utopić psa

– O godzinie 13.40 strażnicy pojechali na miejsce zdarzenia, jednocześnie poinformowany został także weterynarz. Kiedy strażnicy przyjechali na miejsce, pies już nie żył. Dyżurny Straży Gminnej Kobylnica zawiadomił o tym firmę utylizacyjną Neutil – dodaje zastępca komendanta Straży Gminnej w Kobylnicy.

Zdjęcia

więcej » |

Sonda

Odwieczne pytanie: pies czy kot?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 2.

Strefa Imprez

więcej »

Zobacz na głównej

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. 2001-2014