Jesteś tu: Strona główna Region Pomorze Artykuł

Wiejska wojna o szczątki cielaka i dużo śmieci (wideo)

Dodano: 18 grudnia 2013, 7:00 Autor:

Wiejska wojna o szczątki cielaka i dużo śmieci

Mieszkańcy Dobieszewka i Dobieszewa zarzucają miejscowemu hodowcy krów, że nelegalnie utylizuje szczątki padłych zwierząt.

Tę informację uzyskaliśmy od młodych ludzi, którzy wcześniej poinformowali o swoich podejrzeniach policję. We wtorek razem z nimi obejrzeliśmy tereny bagienne za Dobieszewkiem. W porastającym je lesie zauważyliśmy rozkładające się szczątki cielaka. W pobliżu znajdowały się także zatapiające się śmieci, które wyglądały na rozdrapywane przez dzikie zwierzęta.

– Szczątków zwierząt tu było o wiele więcej – mówili nasi informatorzy. Według nich prawdopodobnie pochodzą z gospodarstwa największego hodowcy krów w okolicy.

– Ludzie się go boją, więc długo nic nie mówili – dodają nasi rozmówcy. Poza tym Adrian Grochulski z Dobieszewa, który był jedną z osób zgłaszających sprawę szczątków zwierząt policji, twierdzi, że zaraz po tym, jak to zrobił we wtorek, został pobity. Wczoraj poszedł do lekarza w Borzęcinie, aby pokazać mu swoje obrażenia.

– To jest zemsta złodziei, którzy weszli do mojego gospodarstwa i ukradli mi paliwo z kombajnu – komentuje Tomasz Motarski. Tłumaczy, że nie miał interesu, aby wywozić szczątki zwierząt na swoje pole, bo jeśli w jego gospodarstwach padają krowy albo cielaki, to korzysta z usług firmy utylizującej. Może pokazać potwierdzające to dokumenty.

– Pojechałem na miejsce, gdzie "Głosowi” pokazano szczątki zwierzęcia. Być może zostały tam przez kogoś podrzucone. Ja je posprzątam, choć na pewno nie pochodzą z mojego gospodarstwa – mówi Motarski.

Przyznaje, że we wtorek widział Grochulskiego. Zaprzecza, że go pobił. – Powiedziałem mu jednak, żeby trzymał się z daleka od mojego gospodarstwa, bo nie chcę go tam widzieć. Jeszcze trwa dotycząca go sprawa kradzieży – dodaje Motarski. Nie ukrywa, że czuje się zagrożony, bo w październiku próbowano podpalić jego nieruchomość.

– Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał wynająć firmę ochroniarską – dodaje. Tymczasem Robert Czerwiński, rzecznik słupskiej policji, potwierdza, że na posterunek w Dębnicy Kaszubskiej trafiło doniesienie dotyczące nielegalnej utylizacji szczątków zwierząt.

– Będziemy je weryfikować i prowadzić postępowanie wyjaśniające. Na razie ustaliliśmy, że wspomniane szczątki na terenie za Dobieszewkiem leżą już pół roku. To dziwne, że dopiero teraz pojawiło się zawiadomienie – dodaje Robert Czerwiński, rzecznik policji.

Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Na miejscowym targowisku ukradła portfel z zawartością

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt z kolportażem »

Zadzwoń 59 848 81 36

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy tematyczne

Serwisy społecznościowe

gp24 jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.gp24.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.