A po siódme: nie kradnij w pracy

    A po siódme: nie kradnij w pracy

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    45 procent Polaków deklaruje, że podkrada

    45 procent Polaków deklaruje, że podkrada

    Pięćdziesiąt pięć procent osób biorących udział w ankiecie serwisu praca.wp.pl deklaruje, że nie kradnie w pracy.
    45 procent Polaków deklaruje, że podkrada

    45 procent Polaków deklaruje, że podkrada

    Reszta robi dokładnie odwrotnie.

    W ankiecie wzięło udział 9.296 osób. 55 procent z nich zadeklarowało, że nic nie kradnie w pracy, 25 procent, że przywłaszcza drobne przedmioty, 12 procent - zabiera z firmy wszystko, co się da, pięć procent - korzysta wbrew regulaminom z upustów firmowych, a trzy procent jeździ autem na koszt firmy.

    - Nie można generalizować. Ludzie są zazwyczaj uczciwi, ale zdarzają się też takie przypadki, że szkoda gadać. Ja na przykład namierzyłem kobietę, która regularnie okradała mnie z utargu - mówi nam anonimowo właściciel sklepu spożywczego w Słupsku.

    Oko wielkiego brata

    Opisywana powyżej kradzież została namierzona dzięki monitoringowi. W sklepach tajemnicą poliszynela jest, że kamery nie tylko wychwytują potencjalnych złodziei z zewnątrz, ale również mają służyć kontroli pracowników.

    - Mamy procedury, z których jasno wynika, co wolno pracownikowi, a czego nie wolno. Wypracowaliśmy sobie system kontroli i weryfikacji przez pion rewizji - stwierdza Agnieszka Łukiewicz-Stachera, rzecznik prasowy sieci handlowej Real. - Z moich informacji wynika jednak, że nie jest to największy problem, z którym się borykamy się na co dzień.

    - Zgłoszenia popełnienia przestępstwa od pracodawców są raczej rzadkie - mówi Jacek Bujarski, rzecznik prasowy słupskiej policji - Dotyczą bardzo różnych spraw, najczęściej są to drobne kradzieże, a to ktoś komuś ukradł portfel albo komórkę.

    Słupska policja nie notuje jednak żadnych zawiadomień o wyłudzeniu np. z tytułu fałszywie wypełnianych delegacji - te są najczęściej spotykanym sposobem naciągania pracodawcy na dodatkowe złotówki. - Jadę samochodem do jakiejś miejscowości krótszą drogą, a wpisuje oficjalną odległość, jaka wynika z internetowej mapy - mówi nam anonimowo pracownik słupskiej spółki miejskiej.

    Właściciel prywatny, bardziej skrupulatny

    Generalnie, większa kontrola pracowników jest jednak w firmach prywatnych. - Mamy zapotrzebowanie na jakieś materiały biurowe, to po prostu je składamy. Nie słyszałem o jakichś szczególnych formach kontroli - stwierdza Mariusz Smoliński, rzecznik prasowy prezydenta.

    Prawnicy uważają, że należy ostrożnie używać słowa kradzież w stosunku do pracowników. - Jeżeli ktoś ukradnie kostkę masła, no to wiadomo, że mamy do czynienia z wykroczeniem. Wątpliwości nie ma także przy zabieraniu pieniędzy z kasy - mówi Paweł Skowroński, adwokat ze Słupska.

    - Ale inna sprawa jest z skorzystaniem z ksero, spinaczy, czy wykonaniem telefonu prywatnego ze służbowej komórki. Osobiście wątpię, czy na tej podstawie można byłoby kogoś zwolnić dyscyplinarnie z pracy.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo