Lekarstwo gorsze od choroby

    Lekarstwo gorsze od choroby

    pomorska.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Szkodzimy sobie także biorąc bez opamiętania medykamenty bez recepty.

    Szkodzimy sobie także biorąc bez opamiętania medykamenty bez recepty.

    Lekarstwa trują. Lekarze nie informują nas o skutkach ubocznych ich działania.
    Szkodzimy sobie także biorąc bez opamiętania medykamenty bez recepty.

    Szkodzimy sobie także biorąc bez opamiętania medykamenty bez recepty.

    Szkodzimy sobie także biorąc bez opamiętania medykamenty bez recepty.

    Ponad połowa leków, które ordynują nam lekarze jest obciążana ciężkimi działaniami ubocznymi. Okazuje się, że lek, który dziś jest świetny i skuteczny jutro okazuje się mającym wiele skutków ubocznych specyfikiem.

    Niestety środowisko medyczne często bywa zbyt dobrze nastawione do nowinek farmaceutycznych. Bywa, że lekarzy przekonują przedstawiciele firm farmaceutycznych, a nie wyniki badań laboratoryjnych.

    Zresztą trudno by było, żeby każdy lekarz na własną rękę analizował skutki zażycia danego lekarstwa i przeprowadzał na sobie lub grupie ochotników testy.
    Tyle, że firmy testując dany lek robią to zazwyczaj na ściśle wyselekcjonowanej grupie pacjentów, natomiast lekarstwo ma służyć wszystkim. Pojawia się więc pytanie, czy środek, który był testowany na 30-latkach, będzie pomagał także schorowanemu 80-latkowi?

    Na oko

    Do 1950 roku nikt się nie interesował niepożądanym działaniem leków. Kiedyś na choroby oczu stosowano duże dawki witaminy A. Wzrok leczono, ale wątrobę pacjenci mieli w strzępach po takiej kuracji. Dopiero w latach 70. zaczęto zbierać od lekarzy raporty o niepożądanym działaniu leków. Jednak do dziś Polska jest w ognie Europy, jeśli chodzi o liczbę takich raportów.
    - Nie wynika to z tego, że polscy pacjenci takich skutków nie odczuwają, tylko lekarze o tym nie informują, choć mają taki obowiązek - mówi doktor Leszek Borkowski prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych w Warszawie.

    Groźniejsze od wojny

    W ciągu 11 lat wojny w Wietnamie zginęło 90 tysięcy osób. Przez rok, w USA, z powodu niepożądanych skutków zażywania leków ginie 100 tysięcy pacjentów. W Polsce takich danych nikt nie zbiera, nie prowadzi się statystyk.

    Leczymy się u wielu specjalistów, a jeden o drugim często nic nie wie. Ile osób zażyło jednocześnie leki, których brać razem nigdy nie powinny? Polskie statystyki milczą na ten temat. - Jestem chora na astmę, poszłam do lekarza, bo się przeziębiłam.

    Pani doktor nawet nie spytała jakie leki biorę - mówi Danuta Skoczek z Bydgoszczy. - Zapisała antybiotyki i po sprawie. Wieczorem pogotowie zawiozło mnie do szpitala. Przeleżałam miesiąc. Po zażyciu leków nastąpił silny skurcz oskrzeli i po prostu zaczęłam się dusić. Tak zadziałały połączone antybiotyki i leki na astmę.

    Z reklamy

    Każdy z nas ma swój zegar biologiczny i to co jednemu szkodzi innego może postawić na nogi.

    Reklamy nam o tym nie mówią. Zachwalają leki bez recepty, a one nie są nieszkodliwe. - To one mogą siać prawdziwe spustoszenie w naszym organizmie - mówi Leszek Borkowski. - Jeśli producent chce szybko wprowadzić lek na rynek rejestruje go jako suplement diety i nie musi mieć opinii i rejestracji. Stąd pewnie wielu z nas zdziwi się, gdy w aptece przyjrzy się niektórym kroplom na oczy, środkom na "zdrowe" stawy czy lekom na bezsenność.

    Zaraz po Francuzach

    Polska jest szóstym rynkiem leków w Europie. W ciągu kilkunastu lat popyt na leki wzrósł czterokrotnie.

    Polacy zajmują drugie miejsce po Francuzach w ilości zażywanych leków. Na wielu lekach jest napis "suplement diety". A na lepsze odżywianie wcale one nie wpływają, wręcz szkodzą.

    Innym sposobem na ominięcie surowych przepisów jest zmniejszenie aktywnego środka leku i wypromowanie go w reklamie. Tak było w przypadku dwóch leków przeciwbólowych. Jeden stosowany był głównie w leczeniu szpitalnym lub wydawany na receptę. Ma on skutki uboczne głównie dla wątroby i układu trawiennego. Producenci zmniejszyli więc dawkę substancji aktywnej i reklamują jako środek, który może przyjmować każdy, kogo tylko głowa czy ząb zaboli.

    Podobnie jest z substancją stosowaną jeszcze do niedawna przede wszystkim na bóle stawowe. Teraz na rynku jest kilka odmian leku, który jeśli wierzyć reklamom, pomaga na każdy ból. Lek jest dostępny bez recepty. Od tego, który możemy dostać na receptę, różni się mniejszą dawką substancji aktywnej i... ostrą kampanią reklamową. Tymczasem substancja ta ma niszczący wpływ na organizm w połączeniu z innymi lekami.

    - Od lat leczę się na reumatoidalne zapalenie stawów - mówi Joanna Rogowska z Sępólna Krajeńskiego. - Żadne reumatolog nie powiedział mi że nie mogę na ból głowy stosować ibupromu. Sama się tego doczytałam w internecie. Biorę sterydy, które w połączeniu z tym lekiem przeciwbólowym tworzą śmiertelną mieszankę dla mojej i tak osłabionej lekami wątroby.

    Na własną rękę

    - Pacjenci też są sobie sami winni, bo nie słuchają, gdy lekarz mówi o ograniczeniach i przeciwwskazaniach - twierdzi Leszek Borkowski - Nie chcą ich stosować. Najczęściej chodzi zakaz picia alkoholu i stosowanie odpowiedniej diety.

    - Pamiętam pacjentkę, której zapisałem lek uspokajający. Zaznaczyłem, że nie może jednocześnie pić alkoholu. Po dwóch latach przypadkiem dowiedziałem się, że kobieta zmarła na atak serca - mówi doktor Janusz Łucyszyn. - Powiedział mi o tym kolega, który miał wtedy dyżur na pogotowiu. Był wstrząśnięty, że była taka młoda. Zacząłem dochodzić co się stało i stwierdziłem, że zażyła lek a potem poszła na drinka ze znajomymi.

    Najgorzej jest jednak, gdy krzywdzimy dzieci podając im leki, których zażywać nie powinny. - Aspiryna do 12 roku życia jest zakazana, dipherganu nie powinny pić dzieci młodsze niż dwa lata, pyralgina jest zabroniona podobnie jak thiocodin poniżej 12 roku życia. Mama kupuje polopirynę i daje maluchowi na zbicie temperatury - nikt jej nie powiedział, że niszczy dziecku żołądek - wylicza doktor Borkowski.

    Nasza wiedza o niepożądanych działaniach leków powinna być oparta na rzetelnej informacji od lekarzy. To lekarz powinien na przykład powiedzieć kobiecie, że środki antykoncepcyjne tracą właściwości, gdy przyjmuje się antybiotyki, a podczas odchudzania nie wolno zażywać, paracetamolu, bo uszkadza wątrobę. To samo dotyczy osób pijących alkohol - żadnego paracetamolu!

    O czym jeszcze lekarze nam nieczęsto mówią? Ano o tym, że nie wolno leków popijać pewnymi napojami, bo zmieniają działanie leków. Na przykład sok grapefruitowy spowalnia usuwanie leków z organizmu. Tłuszcz natomiast zwiększa wchłanianie leków uspokajających.

    - Lekarze nie mówią nawet tak podstawowych rzeczy, że leki trzeba zażywać na stojąco, w pozycji półleżącej mogą zalegać w przełyku i powodować podrażnienia, a nawet owrzodzenia - mówi doktor Borkowski.

    - Leczę się u wielu specjalistów, jeszcze nigdy żaden nie spytał mnie o listę leków, które przyjmuje - mówi Jan Smoliński z Nakła. - Sam się musiałem doczytać że i kardiolog i neurolog zapisali mi leki o tym samym działaniu, ale o innych nazwach. Nie wiem co by się stało, gdybym zażywał je naraz. One rozrzedzały krew. Do kogo mam mieć pretensję? Do neurologa czy do kardiologa, że cudem uniknąłem śmierci?

    - Molier powiedział, że ludzie umierają na lekarstwa, a nie na choroby. Niestety w wielu przypadkach muszę się z nim zgodzić - twierdzi Leszek Borkowski.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo