Uznany za sprawcę wypadku, a policja niewinna

    Uznany za sprawcę wypadku, a policja niewinna

    Radek Koleśnik

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Paweł Walkowski przy swoim roztrzaskanym przez radiowóz aucie plymouthem.

    Paweł Walkowski przy swoim roztrzaskanym przez radiowóz aucie plymouthem. ©Radek Koleśnik

    Jak zostać oskarżonym o spowodowanie wypadku? Wystarczy zderzyć się z radiowozem.
    Paweł Walkowski przy swoim roztrzaskanym przez radiowóz aucie plymouthem.

    Paweł Walkowski przy swoim roztrzaskanym przez radiowóz aucie plymouthem. ©Radek Koleśnik

    Paweł Walkowski z Białogardu był przekonany, że to on jest ofiarą. Dziś do sądu ma trafić przeciwko niemu akt oskarżenia. Według policji był sprawcą wypadku, w którym uczestniczył nieoznakowany radiowóz.

    Do zdarzenia doszło w Białogardzie w połowie marca. Paweł Walkowski jechał swoim potężnym plymouthem ulicą 1 Maja w stronę Koszalina. Na wysokości sklepu Plus włączył kierunkowskaz i zaczął skręcać w lewo, na posesję znajomego. Nagle w bok jego samochodu uderzył z impetem jadący za nim granatowy ford.

    Jak się chwilę później okazało, był to nieoznakowany radiowóz z policjantami. Plymoutha rzuciło na drugą stronę jezdni. Policyjny ford odbił się od samochodu Pawła Walkowskiego i uderzył w drzewo. Oba auta zostały poważnie uszkodzone. Jeden z policjantów trafił do szpitala.

    Pawła Walkowskiego wezwano na policję. Obawiał się, że z prostej, wydawać by się mogło sprawy ktoś zrobi wielki problem. - A mnie uznają jeszcze winnym wypadku - denerwował się wtedy. Był przekonany, że gdyby w wypadku brał udział normalny samochód, a nie radiowóz, sprawa zostałaby wyjaśniona w godzinę. - Przecież wjechano we mnie od tyłu. Wina jest więc ewidentnie po stronie tamtych.

    Niestety, wczoraj Paweł Walkowski dowiedział się, że został uznany przez policję za sprawcę wypadku. Dziś odpowiednie dokumenty mają już trafić do sądu. - Tak, pan Walkowski został już przesłuchany jako sprawca tego wykroczenia - potwierdza Krzysztof Chojnacki, rzecznik policji w Świdwinie.

    To właśnie do tutejszej komendy została skierowana sprawa. - Opieramy się na opinii biegłych, a ci wskazali, że sprawca może się mijać z prawdą w zeznaniach. Do zderzenia doszło przecież przy prędkości 43 km/h.

    Policjanci uznali, że prawdopodobnie Walkowski nie włączył kierunkowskazu i... nie upewnił się, patrząc w lusterko, czy rzeczywiście może skręcać. - Był przecież akurat w tym momencie wyprzedzany. To jednak, że my kierujemy sprawę do sądu, nie oznacza, że on już zostanie skazany. O tym zadecyduje przecież sąd - kończy rzecznik.

    - Mój i policyjny samochód są tak zniszczone, że jest niemożliwe, by do zderzenia doszło przy prędkości 40 km na godzinę. Na pewno policjanci jechali szybciej - łapie się za głowę Paweł Walkowski. - Kierunkowskaz miałem włączony. Skręcałem zaraz za przejściem dla pieszych, więc nikt nie powinien tutaj mnie wyprzedzać.

    Tym bardziej, że jest tutaj też duży sklep, dużo ludzi się kręci, trzeba naprawdę uważać. Miałem potwornego pecha, że to właśnie radiowóz we mnie uderzył. Mam nadzieję, że sąd spojrzy na tę sprawę inaczej niż policja.

    Jakub Roszkowski

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (4)

    Wszystkie komentarze (4) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo