Ważne
    Bitwa o Berlin. Jak Polacy zdobywali miasto Hitlera (zobacz...

    Bitwa o Berlin. Jak Polacy zdobywali miasto Hitlera (zobacz archiwalne zdjęcia + wideo)

    Marian Lamowski redakcja.gp24.pl@mediaregionalne.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Berlin – maj 1945 rok.

    Berlin – maj 1945 rok.

    Stolica Niemiec była największym miastem w Europie, zdobytym w walce - w maju 1945 roku, kiedy wynik II wojny światowej był już przesądzony. Stalin uczynił Polakom zaszczyt: kazał im zdobywać miasto Hitlera.
    Berlin – maj 1945 rok.

    Berlin – maj 1945 rok.

    Archiwalne zdjecia ze zdobycia Berlina - zdjecia zrobil Jewgienij Chaldej fotoreporter radzieckiej agencji TASS

    Archiwalne zdjęcia ze zdobycia Berlina

    20

    Archiwalne zdjecia ze zdobycia Berlina - zdjecia zrobil Jewgienij Chaldej fotoreporter radzieckiej agencji TASS Fot. Fot. Jewgienij Chaldej







    Jesienią 1944 i wiosną 1945 roku na terenach zajmowanych przez armię radziecką między Bugiem i przedwojenną granicą polskoniemiecką trwały pobory do wojska. Polacy byli wcielani do formacji "odrodzonego" Wojska Polskiego.

    Mobilizowali akowców Zależny od ZSRR Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego mobilizował mężczyzn nie tylko po to, aby umożliwić im realizację patriotycznego obowiązku walki z Niemcami. Celem było także rozbicie poborami polskiej niepodległościowej konspiracji i pozbawienie zaplecza poakowskich
    oddziałów partyzanckich.

    Gdy na Wale Pomorskim krwawiła 1. Armia Wojska Polskiego, 2. AWP kończyła przygotowania do wymarszu na front. W stadium organizacji były kolejne wielkie jednostki.

    Pierwsza powszechna mobilizacja, zarządzona przez PKWN 15 sierpnia 1944 roku, została zrealizowana
    zaledwie w połowie. Wielu mężczyzn wolało iść do lasu niż na wojnę w szeregach armii przez wielu postrzeganej jako sowieckie narzędzie zniewolenia Polski. Ale efekty mobilizacji były i tak znaczne. Na początku 1945 roku stan ludowego Wojska Polskiego wynosił 290 tys. żołnierzy i oficerów. A pod koniec kwietnia - już prawie 400 tys.



    Sowiecka, ale polska
    Owo "odrodzone" ludowe Wojsko Polskie robiło w Polsce duże wrażenie. Było nowocześniejsze niż armia przedwrześniowa. Tylko 1. AWP miała 88 czołgów i pancernych dział samobieżnych oraz 30 samochodów pancernych.

    Z armią tą związana była jeszcze 4. Mieszana Dywizja Lotnicza, dysponująca około setką samolotów. Przy drugiej armii był cały korpus pancerny. Takie wojsko mogło toczyć walkę z Niemcami jak równy z równym.

    Dla sporej części Polaków, zwłaszcza młodych i tych, którzy po 1939 roku nie zaznali sowieckiej okupacji, tylko sam ten fakt był wystarczającym powodem, aby poprzeć nową władzę ludową. Tym bardziej że przedstawiała się ona jako dbająca o polską rację stanu. Biorąc aktywny udział po stronie ZSRR w gromieniu hitleryzmu, ludowa Polska miała powrócić na swoje dawne piastowskie ziemie, odzyskując m.in. Pomorze aż po ujście Odry.



    Szturm w świetle reflektorów
    Gdy rozpoczynała się ostatnia wielka ofensywa radziecka znad Odry i Nysy Łużyckiej, PKWN miał więc w
    polu dwie armie. Pierwsza jeszcze na początku kwietnia strzegła wybrzeży Bałtyku koło Kołobrzegu. Druga armia działała na południu. Szykowała się do przeprawy przez Nysę Łużycką i natarcia w kierunku na Drezno. Znamienne są działania 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, pierwszej jednostki ludowego Wojska Polskiego, która działania wojenne zapoczątkowała 12 października 1943 roku pod Lenino. Jako jedna z pięciu dywizji piechoty wchodziła w skład 1. AWP. 16 kwietnia sforsowała Odrę i wzięła udział w bitwie o Wzgórza Seelow, na których Niemcy stworzyli ufortyfikowaną linię obrony.

    Trup padał gęsto. Dowodzący operacją marszałek Grigorij Żukow nakazał atakować Niemców 16 kwietnia jeszcze przed wschodem słońca. Ofensywę poprzedziła nawała artyleryjska, jedna z największych w tej wojnie. Prowadziło ją blisko 9 tys. dział i wyrzutni rakietowych Katiusza przez dwie godziny. Szacuje się, że na każde 5 metrów frontu spadł jeden pocisk. Niemcy byli jednak dobrze ukryci.

    Rosjanie nakierowali na niemieckie linie snopy świateł z prawie 150 silnych reflektorów przeciwlotniczych. Celem było oślepienie i przestraszenie Niemców oraz wskazanie celów własnej artylerii. Efekt uboczny był taki, że atakujący żołnierze radzieccy po takim podświetleniu stawali się dobrymi celami.

    Na Wzgórzach Seelowskich w ciągu trzech dni zginęło ich aż 33 tysiące, do tego 5 tys. Polaków.

    W gnieździe Hitlera

    Po tej jatce kościuszkowcy razem z resztą armii nacierali na zachód, około 50 km na północ od Berlina. Pod koniec kwietnia dostali jednak niespodziewany specjalny rozkaz. Mieli zostawić armię i skierować się do Berlina.

    Stalin postanowił uczynić im zaszczyt: rozkazał, by w charakterze czegoś w rodzaju reprezentacji WP dywizja wzięła udział w zdobywaniu stolicy Niemiec. Używając dzisiejszego języka: był to manewr nie tyle wojskowy, co PR-owski. Taka stalinowska odpowiedź na andersowską bitwę pod Monte Casino sprzed roku.

    Zaszczyt kościuszkowcy okupili żołnierską krwią. Już w nocy z 30 kwietnia na 1 maja wjechali jako desant na czołgach radzieckich w płonące ulice wielkiego Berlina. Niemcy bronili się z determinacją. Niszczyli czołgi z pancerfaustów, budowali barykady, ryglowali ulice ogniem karabinów maszynowych i z
    dział czołgów wkopanych w ziemię. Atakowali rejon Tiergarten i stacji kolejowej Zoologische Garten, czyli tereny położone kilkaset metrów na zachód od Bramy Brandenburskiej i przebijali się do Reichstagu. Zdobyli m.in. cztery stacje metra, 36 bronionych przez kompleksów budynków mieszkalnych,
    siedem fabryk i politechnikę.

    Według późniejszych raportów, w tych działaniach zabili 1000 Niemców, 2500 wzięli do niewoli. Straty własne nie są dokładnie znane. Ogólnie przyjmuje się, że wszystkie polskie jednostki walczące w Berliniestraciły blisko 3 tys. ludzi. Poza 1. DZ były to także: 1. Samodzielna Brygada Moździeży, 2. Brygada Artylerii Haubic i 6. Zmotoryzowany Batalion Pontonowo-Mostowy. W całej operacji berlińskiej poległo 7200 żołnierzy polskich, 3800 zaginęło bez wieści.



    Pozostałe części filmu:
    of Berlin (1945) - Битва за Берлин - 3 of 5,
    of Berlin (1945) - Битва за Берлин - 4 of 5 i
    of Berlin (1945) - Битва за Берлин - 5 of 5

    Fakty i mity
    Jeszcze dziś większość z nas wzrusza się oglądając kultowy serial, gdy Janek Kos wdrapuje się na Bramę Brandenburską i zawiesza na niej polską flagę. W rzeczywistości fakt taki nie miał miejsca. Biało-czerwona wisiała natomiast na Siegessaule - Kolumnie Zwycięstwa koło Tiergarten, upamiętniającej zwycięstwo Prus nad Francją w 1871 roku. Ale tylko przez kilka dni.

    Wkrótce potem przyjazd do Berlina zapowiedziała delegacja francuska. Rosjanie postanowili więc uczynić gest i to francuska flaga zawisła na tej kolumnie. Nie zgodzili się także na utworzenie w Berlinie cmentarza polskich żołnierzy. Poległych trzeba było więc wywozić za Odrę lub grzebać w nieoznaczonych, masowych mogiłach razem z czerwonoarmistami.

    W Berlinie jedynym akcentem upamiętniającym udział Polaków w walkach o stolicę Niemiec w 1945 jest odsłonięty dopiero w 1972 roku Pomnik Żołnierza Polskiego i Niemieckiego Antyfaszysty. Stoi w
    Parku Ludowym Friedrichshein. To dwie 15-metrowe kolumny połączone powiewającą flagą z brązu. Typowe dzieło swojej epoki: przedstawia polskiego orła bez korony i godło Niemieckiej Republiki Demokratycznej oraz sylwetki żołnierzy radzieckiego i polskiego oraz niemieckiego antyfaszysty.

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Polecane wideo

    Komentarze (6)

    Wszystkie komentarze (6) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 PLUS POLECAMY

    Wideo