Sport

    Srebrny debiut Daniela Sołtysiaka

    Srebrny debiut Daniela Sołtysiaka

    Rafał Szymański rafal.szymański@gp24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Daniel Sołtysiak tuż przed walką.

    Daniel Sołtysiak tuż przed walką.

    Daniel Sołtysiak ze Słupska zdobył już w tym roku mistrzostwo Europy w karate.
    Daniel Sołtysiak tuż przed walką.

    Daniel Sołtysiak tuż przed walką.

    Potem zmienił dyscyplinę i od razu wywalczył srebro w Pucharze Kontynentu. Trzeba być wojownikiem, by tego dokonać.

    W Rydze na Łotwie odbył się Puchar Europy Krajów Unii Europejskiej. Dla Sołtysiaka był to skok na głęboką wodę. Po zmianie dyscypliny z karate na boks tajski miał po raz pierwszy walczyć w tej formule.

    Obawy okazały się niepotrzebne, słupszczanin już w pierwszych swoich pojedynkach zaimponował rywalom i pokazał, że reprezentacja Polski w boksie tajskim zyskała kolejnego doskonałego fightera.

    Słupszczanin w Rydze miał występować w wadze ciężkiej, do 91 kg. Jednak tuż przed wagą okazało się, że waży o 900 gramów więcej. W ciągu godziny musiał błyskawicznie zrzucić zbędne obciążenie. Zrobił to tak skutecznie, że po kilkudziesięciu minutach (w trakcie których ciepło ubrany miał kolejny trening) ważył już o kilogram mniej i bez problemu wypełnił normę.

    W pierwszej walce przeciwnikiem słupszczanina był reprezentant Anglii Alex Donneley. Pojedynek trwał regulaminowe 3x2 minuty, w trakcie których Sołtysiak udowodnił swoje fenomenalne umiejętności. Wygrał 10:7, 10:6, 10:7, wypunktowując rywala atakami i uderzeniami nóg, i umiejętnościami pięściarskimi.

    W drugim starciu zmierzył się z reprezentantem gospodarzy Michailem Korniejewem. Obok przeciwnika słupszczanin miał przeciw sobie pełną halę kibiców. To jeszcze bardziej go zdopingowało, przeciwnik był liczony, a Sołtysiak wygrał przez wskazanie.

    Te dwa zwycięstwa dały mu awans i otworzyły drogę do finału. Tutaj jego przeciwnikiem był Francuz, Chenneh Ghalen. Dla zawodnika znad Sekwany była to ostatnia walka wśród amatorów, niedługo rozpocznie walki na światowych zawodowych ringach.
    Już w pierwszej rundzie Francuz trafił bardzo silnie Sołtysiaka i słupszczanin był liczony. Wytrzymał jednak, podjął walkę, dotrwał do końca rundy i w następnych zaatakował. Gdyby miał więcej sił i obycia na ringach boksu tajskiego może udałoby się mu wygrać. Pod koniec zabrakło jednak konsekwencji, nie zdołał pójść za ciosem.

    Słupszczanin przegrał 9:10, 10:10 i 9:10. Pozostawił jednak po sobie bardzo dobre wrażenie. Trenerzy z Francji nie mogli wyjść z podziwu, że zawodnik, który przed turniejem nie miał na swoim koncie żadnej walki, potrafił tak doskonale technicznie postawić się ich pupilowi. Sołtysiak zebrał za to w trakcie dekoracji burzę braw.

    - Nie przypuszczałem, że może mi pójść tak dobrze. Wróciłem z Łotwy poobijany, ale szczęśliwy, bo udowodniłem wszystkim, a przede wszystkim sobie, że potrafię dobrze walczyć także w formule boksu tajskiego - powiedział Sołtysiak po powrocie do kraju.

    Puchar króla

    Doskonała forma w trakcie zawodów w Rydze spowodowała, że zwiększyły się zdecydowanie szanse słupszczanina na udział wraz z reprezentacją Polski w Pucharze Króla w Tajlandii, najbardziej prestiżowej imprezie dla zawodników w tej dyscyplinie. Zaczyna się on pod koniec listopada.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Bocianki

    Wszystkie komentarze (2) forum.gp24.pl

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Wideo sportowe

    Zdjęcia sportowe