Lisztwan: Zabrakło drożdży do upieczenia ciasta

    Lisztwan: Zabrakło drożdży do upieczenia ciasta

    Justyna Wawak

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Mirosław Lisztwan w trakcie meczu z ASCO Śląskiem Wrocław.

    Mirosław Lisztwan w trakcie meczu z ASCO Śląskiem Wrocław. ©Justyna Wawak

    Rozmowa z Mirosławem Lisztwanem, szkoleniowcem Energi Czarnych Słupsk.
    Mirosław Lisztwan w trakcie meczu z ASCO Śląskiem Wrocław.

    Mirosław Lisztwan w trakcie meczu z ASCO Śląskiem Wrocław. ©Justyna Wawak

    - Czy na początku sezonu 2007/2008 coś wskazywało, że klub może tak słabo zagrać w lidze?

    - Nie. Wiele mówiło, że ten sezon będzie wyglądał inaczej, lepiej. Turnieje pokazały, że gramy na wyższym poziomie niż w poprzednich latach. Wcześniej zawodnicy byli "zajechani" po obozach. W tym turnieje pokazały, że gramy dobrze, z polotem. To mogło nam dać do myślenia. Bo było za dobrze. Ed Scott był chociażby najlepszym zawodnikiem turnieju w Ostrowie.

    - Skąd taka zmiana systemu przygotowań, że teraz gracze nie byli tak intensywnie fizycznie forsowani, jak wcześniej?

    - System przygotowań był podobny, ale nie mieliśmy kilku zawodników. Kudriawcew, Kikerpill, Frasunkiewicz grali w swoich reprezentacjach i dopiero potem dojeżdżali do nas.

    - Miało być dobrze, a jednak zaczęły się porażki. Kiedy postawiliście sobie z trenerem Igorem Griszczukiem pierwszą diagnozę, że coś jest nie tak?

    - Na początku sezonu w zespole doszło do kilku kontuzji i one zaciemniły obraz. Trudno było znaleźć główną przyczynę. Dopiero po powrocie na parkiet zawodników z urazami, wyszło na jaw, że Scott nie daje sobie rady, że jest słabszy psychicznie. A jedynka to prawie lider zespołu. To zadanie w Słupsku przerosło Eda.

    - A jednak gdy grał w Anwilu Włocławek, wcześniej, ta presja nie była mniejsza.

    - Tam jednak także rozwiązano z nim kontrakt. W podobnym okresie. On najlepsze mecze zagrał w końcówce sezonu, w którym przyszedł do Anwilu. Potem, gdy przygotowywał się z nimi do kolejnego, już nie było tak dobrze.

    - Czy zanim zaczęliście zmieniać graczy, próbowaliście zmieniać taktykę zespołu?

    - To były tylko korekty. Ale nie chcę odpowiadać za to, jak trener Griszczuk kreował zespół. W tym sezonie liga była bardzo silna. To mogło być przyczyną, że trudno było nam się odnaleźć i złapać oddech. W poprzednich rozgrywkach zawsze trafiło się na jakieś zespoły, z którymi można było wygrać i odbudować się psychicznie. Teraz cały czas była presja.

    - Czy mówienie o silnej lidze nie było takim usprawiedliwianiem się? Trudno było liczyć, że wszystko będzie takie samo jak w poprzednich latach.

    - Żadna taktyka nie zastąpi możliwości poszczególnych graczy. W końcu i tak to zawodnik musi wyjść na pozycję, minąć rywala i trafić do kosza. Na tym się opiera basket. Taktyka ma pomagać koszykarzom. Pracowaliśmy na bazie tej samej wiedzy, jak w poprzednich latach. Wtedy się sprawdzało. Dlaczego trener miał nie wierzyć wcześniejszym, sprawdzonym doświadczeniom?

    - Jednak po niepowodzeniach w pierwszych meczach przychodzili nowi gracze, a zespół wciąż podlegał zmianom.

    - Szkielet, który był, przestał dźwigać ciężar gry. Nowym trudno było wejść w system. Im potrzebny był czas, a my go nie mieliśmy. Problem był z ich adaptacją w zespole. Gdybym miał znaleźć porównanie, nagle z ciasta zaczął się robić zakalec. Albo czegoś nie dosypaliśmy, albo czegoś było za mało.

    - To czego zabrakło?

    - Najłatwiej powiedzieć, że drożdży. Opieraliśmy się na sprawdzonym szkielecie, niby to było bezpieczne, niby nie trzeba było zmian, było dobrze i przyszło samouspokojenie. Ci gracze byli za długo ze sobą. Ale do tego wniosku doszliśmy za późno.

    - Gdy z kolei pan został szkoleniowcem, nie zdecydował się na jakieś rewolucyjne zmiany.

    - Próbowałem ten zespół związać ze sobą. Jak się przegrywa, to ten klimat w zespole nie był najlepszy. Udało się przekonać chłopaków, że jeszcze coś możemy zrobić. Udało nam się wygrać ze Śląskiem Wrocław. Dałem im więcej swobody w ataku. To było pozytywne. Mieli więcej radości. Nie musieli myśleć o tym, ile ruchów mają zrobić, teraz zawodnik miał piłkę i wiedział, że musi szukać drogi do kosza, ale z większą swobodą. Potem przyszła presja wyniku i zawodnicy nie podołali. Nauczyli się przegrywać w tym sezonie, trudniej było ze zwycięstwem. Oparłem się na tych, którym wierzyłem. Postawiłem na sprawdzonych zawodników, tak, by ryzyko mojego błędu było jak najmniejsze. Z takiego punktu wychodziłem. Dałem im więcej wiary w siebie. Ale nie podołali. Zrobiłem maksymalnie dużo. Do dzisiaj mi się śni mecz z Polpakiem w Gryfii w pre play off. W kluczowym momencie zespół jednak pękł.

    - Zdecydował się pan na konsultanta.

    - Trener Tomasz Herkt pomógł mi w ustawieniu w obronie. Jego doświadczenie było bardzo przydatne, traciliśmy mniej punktów. Defensywa uległa więc poprawie. Jeśli chodzi o konsultantów to proponowałem wcześniej Adriejovi Krivonosowi, by mi pomógł, nie przyjął jednak oferty. Odmówił, miał sprawy rodzinne.

    - Energa Czarni przegrała w pre play z zespołem z czołówki, ale indywidualnie wszyscy słupszczanie osiągnęli do tej pory więcej w karierze niż zawodnicy ze Świecia.

    - Polpak SA to taka młoda kształtująca się drużyna, jak Energa Czarni przed trzema laty. Może nasi zapomnieli, że rosną następne pokolenia zawodników i na plecach siedzi im konkurencja. Kto się zadowoli tym, co ma, może polec. To walka o byt. Potem wyszły wzajemne nieporozumienia, pretensje. To nie tworzyło klimatu zespołu. Sportowo nie potrafiliśmy dorównać poziomowi organizacyjnemu klubu.

    Rozmawiał Rafał Szymański

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (5)

    Wszystkie komentarze (5) forum.gp24.pl

    Tauron Basket Liga 2016/2017

    lp. Drużyna Bilans Współczynnik
    1. Polski Cukier Toruń 7-0 1.000
    2. PGE Turów Zgorzelec 5-2 0.714
    3. Stelmet Zielona Góra 5-3 0.625
    4. MKS Dąbrówa Górnicza 4-3 0.571
    5. Energa Czarni Słupsk 4-3 0.571
    6. Miasto Szkła Krosno 4-3 0.571
    7. Anwil Włocławek 4-3 0.571
    8. Rosa Radom 4-3 0.571
    9. King Szczecin 4-4 5.000
    10. Polfarmex Kutno 3-3 5.000
    11. Asseco Gdynia 3-3 0.500
    12. Polpharma Starogard 3-3 0.500
    13. Trefl Sopot 3-3 0.500
    14. AZS Koszalin 2-4 0.333
    15. Stal Ostrów Wlkp. 2-5 0.286
    16. Start Lublin 0-6 0.000
    17. Siarka Tarnobrzeg 0-6 0.000

    Wideo Energa Czarni Słupsk

    Zdjęcia Energa Czarni Słupsk

    GP24 poleca

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl