Rada nadzorcza PKS Słupsk nie przedłuży automatycznie kadencji Annie Dadel, prezes tej spółki. Jeśli nadal chce ona kierować spółką, będzie musiała uczestniczyć w ogłoszonym konkursie na to stanowisko.

Anna Dadel została prezesem słupskiego PKS-u w czerwcu 2015 roku. Tak zdecydowała rada nadzorcza tej spółki. Na stanowisku zastąpiła wówczas Mirosława Kaźmierskiego, któremu wygasł zawarty z nim przez właścicieli kontrakt.

Jak się dowiedzieliśmy, związkowcy z PKS-u postanowili na początku jej pracy dać kilka miesięcy wytchnienia nowej pani prezes, a jednocześnie otwarcie cieszyli się z rozstania z prezesem Kaźmierskim. Liczyli też, że nowa prezes spełni daną im obietnicę i doprowadzi do podwyżki wynagrodzeń w spółce.

Wybór Dadel na prezesa PKS-u oznaczał, że kolejna już spółka autobusowa w regionie trafiła pod damskie rządy. Od kilku lat skutecznie robi to także Anna Szurek, prezes MZK, zaś wiceprezesem spółki Nord Express przez kilka lat była Krystyna Danilecka-Wojewódzka, obecna wiceprezydent Słupska.

W czasie wyboru Anny Dadel właściciele słupskiego PKS-u, czyli władze powiatów słupskiego i lęborskiego, uważały, że spółka wymaga głębokiej restrukturyzacji. Nową prezes czekało więc niewdzięczne zadanie, jeśli chciała doprowadzić do tego, że przedsiębiorstwo będzie generować zyski.

Wiele wskazuje na to, że jej się udało, bo rozpoczęła spektakularną wojnę ze złodziejami paliwa oraz zdobyła dla spółki nowe trasy. Ucichły także niegdyś bardzo głośne walki wewnętrzne w PKS-ie.

Anna Dadel wcześniej pracowała w MZK w Słupsku, a potem była zatrudniona jako pełnomocnik zarządu w PKS Słupsk.

Zobacz: Anna Dadel, prezes PKS Słupsk, o kradzieżach paliwa