Za złapanie psa trzeba słono płacić

    Za złapanie psa trzeba słono płacić

    Agnieszka Caronia redakcja@gp24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Tatiana Twardziak, właścicielka schroniska.

    Tatiana Twardziak, właścicielka schroniska.

    Schronisko w Małoszycach będzie nadal funkcjonowało. Taką decyzję podjął jego właściciel - Sławomir Twardziak.
    Tatiana Twardziak, właścicielka schroniska.

    Tatiana Twardziak, właścicielka schroniska.

    Jednak już teraz zapowiada, że za podejmowane interwencje zażąda więcej pieniędzy.

    Przed kilkoma miesiącami właściciel Ośrodka Tresury Psów, Hotelu i Schroniska Dla Psów "Bajer", zapowiedział jego zamknięcie. Przyczyną było to, że Gmina Nowa Wieś Lęborska, nie chciała sprzedać ziemi, w którą Twardziakowie inwestują swoje pieniądze. Choć w tej kwestii nic się nie zmieniło, chcą spróbować jeszcze raz. Teraz podniosą ceny.

    - Jestem całą dobę pod telefonem - mówi Sławomir Twardziak. - Nie mamy świąt ani urlopu. Pracujemy tu wspólnie z żoną. Miasto płaci mi miesięcznie cztery tysiące złotych. Otrzymuję także pieniądze z gmin. Jednak jak na taką działalność to o wiele za mało. To co dostanę z gminy, oddaję na zapłacenie dzierżawy.

    Z pozostałych płacę ZUS, podatki, media, paliwo, kupuję jedzenie dla zwierząt. Nic nie zostaje dla nas. Twardziakowie wzięli 50 tysięcy złotych kredytu, który zainwestowali w remont obiektów tak, by spełniały unijne wymogi. Muszą mieć specjalne, wykafelkowane pomieszczenia socjalne, gdzie będzie m.in.:gabinet weterynaryjny, pomieszczenie do wydawania psów, izolatki dla zwierząt.

    - W kojcach może być ograniczona liczba psów - dodaje Tatiana Twardziak. - Każdy boks musi mieć swoje wybiegi, na które przeznaczyliśmy 280 metrów kwadratowych działki. Na pozostałe prace potrzeba nam jeszcze 100 tysięcy złotych.

    Za niewywiązanie się z zaleceń Powiatowego Lekarza Weterynarii dostajemy mandaty.

    Schronisko przeznaczone jest dla zwierząt z powiatu lęborskiego. Bywało jednak tak, że obsługiwało także całe Kaszuby.
    - Każdemu, kto będzie chciał otworzyć schronisko w Polsce, szczerze odradzam - dodaje Sławomir Twardziak. - Polityka państwa nie pomaga nam wcale. Urzędy utrudniają nam pracę. Wszystkie pieniądze przeznaczamy na rozbudowę i poprawę warunków zwierząt w naszym schronisku. Inwestuję w ziemię, którą jedynie dzierżawię. W takich warunkach człowiek nie ma ochoty do pracy.

    Zdaniem Ryszarda Wittke teraz nie ma możliwości sprzedaży tych gruntów.
    - Nie możemy tego sprzedać z prostej przyczyny - mówi Wittke. - Dostaliśmy tę ziemię od powiatu jako darowiznę z przeznaczeniem na schronisko.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Polub nas na Facebooku

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 poleca

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Wideo

    Zdjęcia