Animalsi wkroczyli do lecznicy

    Animalsi wkroczyli do lecznicy

    Agnieszka Caronia redakcja@gp24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Agnieszka Śpiewak w pomieszczeniu dla obserwowanych psów.

    Agnieszka Śpiewak w pomieszczeniu dla obserwowanych psów. ©Agnieszka Caronia

    W fatalnych warunkach przebywają zwierzęta oddane przez właścicieli na obserwację do lęborskiej lecznicy.
    Agnieszka Śpiewak w pomieszczeniu dla obserwowanych psów.

    Agnieszka Śpiewak w pomieszczeniu dla obserwowanych psów. ©Agnieszka Caronia

    Nasz komentarz

    Nasz komentarz


    Dobro zwierząt

    Agnieszka Caronia
    redakcja@gp24.pl

    Priorytetem zarówno dla lekarza weterynarii jak i prezesa lęborskich Animalsów, powinno być dobro zwierząt. To oni są za nie odpowiedzialni. Powinni więc połączyć swoje siły i zadbać o czworonogi. Pomieszczenie, w którym znajdują się zwierzęta jest małe i ciemne. Brak w nim okien. W takich warunkach nie powinny one przebywać. Wiesław Losiak, jak sam mówi, jest otwarty na wszelkie zmiany. Choć jego zdaniem pomieszczenie jest odpowiednie, zapewnia, że postara się wybić w nim okno lub przenieść zwierzęta do innego pomieszczenia. I tak powinno być.



    Siedzą w ciasnych klatkach. W pomieszczeniu nie ma nawet okna.

    Agnieszka Śpiewak, prezes lęborskiego oddziału Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals skontrolowała pomieszczenie przy lecznicy po skardze mieszkańca. Lęborczanin oddał tu psa na obserwację.

    - Warunki dla zwierząt są skandaliczne - twierdzi Śpiewak. - W pomieszczeniu nie ma prądu ani nawet okna. Czworonogi nie mają czym oddychać, bo nie ma tu żadnej wentylacji. Klatki są ciasne i zwierzęta nie mają nawet możliwości zmiany pozycji. Według mnie czworonogi, które tu trafiają nie są wypuszczane na dwór i leżą we własnych odchodach. Nie mieści mi się to w głowie, że osoby, którym bliski jest los zwierząt, tak postępują.

    Jak twierdzi Śpiewak budowę pomieszczenia nadzorował powiatowy lekarz weterynarii. - Nawet nie zauważył, że nie spełnia żadnych norm. Nie zostawimy tej sprawy. Apelujemy do inspektora o natychmiastowy remont pomieszczenia. Jeśli tak się nie stanie sprawę skierujemy do sądu.

    Wiesław Losiak, Powiatowy Lekarz Weterynarii odpiera zarzuty. - W pomieszczeniu tym rzadko przebywały zwierzęta - tłumaczy. - Obserwacja trwa do 15 dni od pokąsania. W tym roku do klatek trafiły tylko trzy zwierzęta: lis, jenot i pies. Pani Agnieszka powinna zająć się swoim sprawami. Zwierzęta, które miała pod opieką również przetrzymywała w ciasnych klatkach. Były głodne i spragnione.
    Tylko mój pracownik dolewał im wody do misek. Jednak dla dobra czworonogów postaram się przenieść klatki do innego pomieszczenia, albo wybić okno w istniejącym.

    Ustawa

    Ustawa o ochronie zwierząt mówi między innymi o tym, że utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego niechlujstwa oraz w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji jest naruszeniem przepisów tej ustawy. Ustawa z 21 sierpnia 1997 - za jej złamanie grozi kara pozbawienia wolności do lat 2.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (6)

    Wszystkie komentarze (6) forum.gp24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 poleca

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Wideo

    Zdjęcia