Mam strych pełen wspomnień

    Mam strych pełen wspomnień

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Katarzyna Zielińska twierdzi, że zazdrość do niczego nie prowadzi.

    Katarzyna Zielińska twierdzi, że zazdrość do niczego nie prowadzi.

    Rozmowa z Katarzyną Zielińską, aktorką z serialu "Barwy szczęścia".
    Katarzyna Zielińska twierdzi, że zazdrość do niczego nie prowadzi.

    Katarzyna Zielińska twierdzi, że zazdrość do niczego nie prowadzi.

    - Jakim byłaś dzieckiem?

    - Niezbyt grzecznym, trochę rozkapryszonym. Kazałam koleżankom sprzątać zabawki, gdy przychodziły się do mnie bawić. Do tej pory wypomina mi to moja kuzynka. Nie wiem, dlaczego tak było. Rodzice trzymali mnie w ryzach. Odseparowali mnie też trochę od świata. Do pewnego momentu żyłam w krainie krasnali i Świętego Mikołaja. Oczywiście nie było tak, że w ogóle nie widziałam problemów, ale miałam raczej sielankowe dzieciństwo. Rodzice pozwolili mi poznać prawdziwy świat dopiero, gdy byłam w zerówce.

    - Jesteś jedynaczką?

    - Mam młodszą o sześć lat siostrę, która niedawno wyszła za mąż. Jest ode mnie bardziej odważna i spokojna. Podziwiam ją za niektóre posunięcia w życiu. Ja jestem mniej poukładana - wszystko wokół siebie rozrzucam. Mam to chyba po tacie. Potrafię także po kilka razy wracać do domu, bo ciągle czegoś zapominam.

    - Byłaś zazdrosna, gdy na świecie pojawiła się twoja siostra?

    - To była upragniona siostrzyczka, o którą długo prosiłam rodziców. Na początku bywało między nami różnie. Wiadomo, gdy jest się małym dzieckiem, sześć lat różnicy to dość dużo. Z czasem sytuacja się jednak zmieniła. Teraz Karolina jest moją najwierniejszą fanką i przyjaciółką. Ogląda wszystkie programy i seriale z moim udziałem. Od trzech miesięcy mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie odbiera wszystkich polskich kanałów telewizyjnych. Weszła więc w układ z wypożyczalnią kaset video, która sprowadza jej wszystkie programy z moim udziałem.

    - Zostawiłaś sobie na pamiątkę zabawki z dzieciństwa?

    - Oczywiście, jest nimi zawalony cały strych w naszym rodzinnym domu. Są tam lalki, książki, ubranka, a nawet ozdoby na choinkę sprzed lat. Nie pozwoliłam ich wyrzucić, zresztą rodzice też chcieli je zostawić. Często, gdy do nich przyjeżdżam, idę z mamą oglądać te skarby. Wracają wtedy wspomnienia. Myślę, że będę miała co pokazywać moim dzieciom.

    - Kiedy to nastąpi?

    - Dziecko to jedno z moich głównych marzeń. A kiedy będę je miała? Jestem przed trzydziestką, więc liczę na to, że niedługo. Mimo iż panuje przeświadczenie, że kariery aktorskiej nie da się pogodzić z macierzyństwem, to jestem przekonana, że można to zrobić. W życiu powinno pojawić się dziecko, bo to uskrzydla. Nie boję się macierzyństwa, ponieważ na pewno będę mogła liczyć na pomoc rodziców.

    - Ile chciałabyś mieć dzieci?

    - Nie wiem. Najpierw muszę sprawdzić, jak to jest być mamą.

    - Jesteś zazdrosna o swoich mężczyzn?

    - W pewnym momencie byłam, ale doszłam do wniosku, że zazdrość do niczego nie prowadzi i nie jest dobra. Związek powinien opierać się na wzajemnym zaufaniu. Jeśli go brakuje, często dochodzi do konfliktów.
    Bardzo ważne jest także to, żeby mówić swojemu partnerowi, co nas boli. Trzeba słuchać i rozmawiać. Na tym powinno się wszystko opierać.

    - Rozumiesz męskie pasje, choćby oglądanie meczów piłki nożnej?

    - Długo domagałam się od moich partnerów, żeby poświęcali czas mi, a nie swoim pasjom. Teraz już wiem, że każdy musi mieć chwilę dla siebie, by dobrze funkcjonować w związku. Natomiast meczu z facetem bym nie obejrzała. Chyba, że miałabym książkę, gazetę czy laptopa. Nie interesuje mnie piłka latająca po ekranie. Średnio to rozumiem. Chodzę za to na żużel. Tę pasję wypracowali we mnie kuzyni. Do tej pory czasami pojawiam się na meczach Unii Tarnów. Oglądam wyścigi i martwię się, żeby nikt się nie wywrócił.

    - Masz jeszcze jakieś męskie zainteresowania?

    - Całkiem przyjemne jest łowienie ryb. Umiem nawet nawlekać robaki na haczyk. Nauczyła mnie tego przyjaciółka, która się tym brzydziła. Lepiej wychodziło jej łowienie. Umiem też zabijać ryby, co jest potwornością. Ale cóż, byłyśmy na babskim wyjeździe i trzeba było jakoś dawać sobie radę.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Polub nas na Facebooku

    Wideo ze Słupska

    Zdjęcia ze Słupska

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 poleca

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!