Aresztowanie "zmarłego" oszusta

    Aresztowanie "zmarłego" oszusta

    Fot. Łukasz Capar

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Zdzisław W. w sądzie z funkcjonariuszem BSW.

    Zdzisław W. w sądzie z funkcjonariuszem BSW. ©Fot. Łukasz Capar

    Na trzy miesiące za kratki trafił wczoraj w Słupsku Zdzisław W. - oszust. Zwłaszcza w sprawie własnej śmierci. Mężczyzna ma dwa akty zgonu i nawet grób.
    Zdzisław W. w sądzie z funkcjonariuszem BSW.

    Zdzisław W. w sądzie z funkcjonariuszem BSW. ©Fot. Łukasz Capar

    Żałoba, grób, na który ktoś wciąż przynosi świeże kwiaty. I dwa - autentyczne - akty zgonu. Wystawiły je Urzędy Stanu Cywilnego w 2004 roku w Bytomiu i w 2006 roku w Gdyni na podstawie fałszywych medycznych kart zgonu.

    Zdzisław W. miał sprawy karne za wyłudzenia, poświadczenia nieprawdy. Pochodzi z Wielkopolski, ale oszukuje w całej Polsce. Dwa razy sprzedawał mieszkanie za 72 tysiące złotych.

    Jeździł z francuskim prawem jazdy jako Alain F. Był ścigany listami gończymi. W końcu z powodu tych i innych przestępstw zszedł do grobu.

    W 2005 roku po pierwszym "zgonie" na nadciśnienie sąd we Wrocławiu umorzył mu nawet jedną ze spraw, właśnie z powodu śmierci.

    Policja jednak w czasie czynności operacyjnych ustaliła, że Zdzisław W. żyje. Co ciekawe, funkcjonariusze mieli wątpliwości, czy zatrzymali właściwego człowieka. On sam twierdził, że to on, ale przekonała ich dopiero konkubina Zdzisława W. i... książeczka wojskowa podejrzanego.

    - Istnieje obawa, że ucieknie, będzie się ukrywał, a biorąc pod uwagę fakt, że dwukrotnie sfingował swoją śmierć, może... znowu "umrzeć" - sędzia Edyta Sokołowska stwierdziła, że najlepiej będzie ukryć podejrzanego, ale za murami aresztu. Na razie na trzy miesiące.

    Przed sądem Zdzisław W. częściowo się przyznał. Jednak tylko do wyłudzenia jednego aktu zgonu. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

    Dyskretny urok śledztwa

    Nasz komentarz


    Śmiertelne przypadki Zdzisława W., który za cenę wolności wybrał podwójną śmierć, to gotowy filmowy scenariusz. Gdybyśmy oglądali taką komedię, to pewnie trzymalibyśmy kciuki za głównego bohatera. Ale w życiu, niestety w takich sprawach, zamiast happy endu jest wyrok.
    Poczekajmy też, co powie prokuratura o tych, którzy wciąż żyją, pełnią funkcje publiczne i dziwnym zbiegiem okoliczności są zamieszani w sprawy cywilnej śmierci przestępców.



    Mimo zastosowania przez sąd aresztu, wczoraj słupska Prokuratura Okręgowa nie była skora do udzielania informacji: - Sprawę przekazała nam Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. Wszczęliśmy śledztwo. Musimy w miarę dyskretnie je prowadzić, bo w grę mogą wchodzić inne zamieszane osoby. W tej sprawie nawet kilkanaście godzin nieujawniania informacji ma znaczenie - mówi Marek Buchwald, zastępca słupskiego prokuratora okręgowego.

    W sądzie trudno było nie zauważyć policjantów z gdańskiego Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji, czyli tzw. policji wewnętrznej. Te inne "zamieszane osoby" są najprawdopodobniej funkcjonariuszami. Śledczy zapowiedzieli, że dzisiaj uchylą rąbka tajemnicy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.gp24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Wideo ze Słupska

    Zdjęcia ze Słupska

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 poleca

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!