Proces o zabójstwo maleńkiej Wiktorii

    Proces o zabójstwo maleńkiej Wiktorii

    Bogumiła Rzeczkowska

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Tragedia rozegrała się 19 maja 2007 roku we wsi Jeziorka w gminie Damnica

    Tragedia rozegrała się 19 maja 2007 roku we wsi Jeziorka w gminie Damnica

    Dzisiaj przed Sądem Okręgowym w Słupsku rozpoczął się proces Jerzego O. z Grapic, oskarżonego o zamordowanie niespełna ośmiomiesięcznej Wiktorii ze wsi Jeziorka.
    Tragedia rozegrała się 19 maja 2007 roku we wsi Jeziorka w gminie Damnica

    Tragedia rozegrała się 19 maja 2007 roku we wsi Jeziorka w gminie Damnica

    Rodzice niemowlęcia odpowiadają za to, że zostawili dziecko pod opieką kompletnie pijanego mężczyzny. Nikt z oskarżonych nie przyznał się wprost do winy.
    Dzisiaj doszło do odczytania aktu oskarżenia, w którym słupska Prokuratura Rejonowa zarzuca 54-letniemu Jerzemu O. zabójstwo.

    Tragedia rozegrała się 19 maja 2007 roku we wsi Jeziorka w gminie Damnica Z zarzutu wynika, że oskarżony zabił dziecko w ten sposób, że trzymając je za rączkę i nóżkę, uderzał nim o ścianę oraz bił pięścią. Rodzice odpowiadają za narażenie dziecka na śmierć, bo zostawili je pod opieką pijanego nałogowego alkoholika.

    Sąd przez cztery godziny bez przerwy wysłuchiwał oskarżonych. W wyjaśnieniach Jerzy O. pomniejszał swoją rolę. Twierdził, że to rodzice zdecydowali, by on pilnował Wiktorii, a sami pojechali do sklepu w sąsiedniej wsi po alkohol.

    Utrzymywał też, że ze względu na chore ścięgna i to, że jest kulawy, dziecko mogło upadać razem z nim, kiedy je przenosił. Jednak nie omieszkał też wspomnieć, że być może "rodzice zmordowali je wcześniej, bo miało mętne oczy".

    - Mam 54 lata, dziesięcioro własnych dzieci i dziewięcioro wnucząt i nie pozwoliłbym sobie na zamordowanie dziecka. Nie jestem głupi, wariat czy sadysta. Po prostu kocham dzieci - płakał oskarżony i przyznał się tylko do tego, ze tamtego dnia jeździł motorkiem po pijanemu. - A najlepiej powieście mnie! Zabijcie i dajcie mi spokój!
    Z kolei 33-letni Tadeusz D., ojciec Wiktorii, nie bardzo rozumiał zarzuty. Także przyznał się tylko do jazdy po pijanemu, a do narażenia życia dziecka - nie. Dopiero gdy sąd wytłumaczył mu, o co jest oskarżony, potwierdził, że rzeczywiście zostawił córeczkę pod opieką Jerzego O. - Miałem do niego zaufanie - mówił ojciec.
    To samo powtórzyła matka 35-letnia Urszula D. Ona także piła tamtego dnia. - Nie myślałam, że dojdzie do takiej tragedii - płakała kobieta. - Bardzo dbałam o córkę. Kochałam ją nad życie. To było moje pierwsze dziecko.

    Wszyscy oskarżeni w chwili zatrzymania zostali przebadani alkotestem, Jerzy O. miał 2,7, Tadeusz D. - 2,6, a Urszula D. - 1,2 promila w wydychanym powietrzu.
    Dzisiaj w sądzie biegli psychiatrzy przedstawili też swoją opinię. - Jerzy O. w chwili popełnienia czynu był pijany, ale poczytalny - stwierdzili. - Wiedział, co robi i mógł pokierować swoim postępowaniem.

    W lipcu ubiegłego roku, po śmierci Wiktorii, jej rodzice wzięli ślub. Ich drugie dziecko ma dwa miesiące.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Polub nas na Facebooku

    Wideo ze Słupska

    Zdjęcia ze Słupska

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 poleca

    Laur Piękna 2017 – czekamy na zgłoszenia kosmetyczek, fryzjerów i trenerów fitness

    Laur Piękna 2017 – czekamy na zgłoszenia kosmetyczek, fryzjerów i trenerów fitness

    Varius Manx & Kasia Stankiewicz w Koszalinie! Kup bilet!

    Varius Manx & Kasia Stankiewicz w Koszalinie! Kup bilet!

    Światłowodowa rewolucja (materiał informacyjny)

    Światłowodowa rewolucja (materiał informacyjny)

    Planujesz ferie? Sprawdź warunki na stokach [kamery na żywo]

    Planujesz ferie? Sprawdź warunki na stokach [kamery na żywo]