Sprawa stręczycielstwa w klubie Havana dobiega końca

    Sprawa stręczycielstwa w klubie Havana dobiega końca

    Fot. Krzysztof Tomasik

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Wczorajsza rozprawa.

    Wczorajsza rozprawa. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    Proces oskarżonych o stręczycielstwo właścicieli klubu Havana pod Ustką dobiega końca. Wczoraj zeznawali m.in. goście nocnego klubu.
    Wczorajsza rozprawa.

    Wczorajsza rozprawa. ©Fot. Krzysztof Tomasik

    Mężczyźni, którzy bywali w Havanie zaprzeczyli, by korzystali z usług seksualnych mieszkających w pensjonacie pań, a przywieziona z Kenii czarnoskóra Irene K. nie proponowała im seksu.

    - Mieszkam w sąsiedztwie państwa Ł. - mówił świadek 56-letni mężczyzna. - Zachodzę do klubu na piwo. Spotykam tam towarzystwo z osiedla, Ustki i okolic. Kobiety siedzą, słuchają muzyki, piją drinki. Rozmawiam z nimi, proponuję coś do wypicia.
    Moi koledzy, rybacy też tam przychodzą i stawiają dziewczętom drinki. Żadna z kobiet nie zapraszała mnie do pokoju, nie widziałem, by któraś proponowała seks za pieniądze. Niektóre przyjeżdżają w celach turystycznych, na przykład z Małopolski.

    - Czyli kobiety z Małopolski wynajmują pokoje, by siedzieć w barze u pani Ł.? - dopytywał się sędzia Krzysztof Obst. Na to pytanie świadek nie umiał odpowiedzieć.
    Świadek pamiętał Irene K. Raz zaprosił ją nawet do swojego domu na kawę, ale że nie przepada za Murzynkami, nie bardzo go więc interesowała. Stwierdził też, że nie widział ogłoszeń: "Murzynka. Havana". - A gdyby pan widział? - dociekał sędzia.
    - Domyśliłbym się, że chodzi o seks - odparł sąsiad klubu.

    Świadek, 26-letni P.Z. przypomniał sobie, że kiedyś pojechał z synem właściciela klubu na dworzec do Słupska po wracających z podróży jego rodziców. - Mieli dużo bagaży - zeznał. - Towarzyszyła im kobieta. Nie wiem, jakiego koloru miała skórę, bo było ciemno. Wydawało mi się, że była czarnoskóra.

    W śledztwie Irene K. zeznała, że to Z. na drugi dzień po jej przyjeździe do klubu zapłacił i poszedł z nią "do góry w celach erotycznych". - Absolutnie nie proponowała mi seksu za pieniądze - zaprzeczył bywalec baru.

    Zeznawał też 47-letni M.R., majętny sadownik z Mazowsza, u którego mieszkała Irene, gdy wcześniej była w Polsce. Na życzenie świadka sąd wyłączył jawność tej części rozprawy. R. sam ma sprawę o wykorzystywanie Irene. Sędzia Obst zwróci się do sądu w Radomiu o akta tamtego postępowania.

    Bogumiła Rzeczkowska

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (9)

    Wszystkie komentarze (9) forum.gp24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Wideo ze Słupska

    Zdjęcia ze Słupska

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 poleca

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!