Ichtiolog z Kobylnicy wprowadza na rynek nową rybę

    Ichtiolog z Kobylnicy wprowadza na rynek nową rybę

    Zbigniew Marecki

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Piotr Gabriel obok wanien z narybkiem węgorzy.

    Piotr Gabriel obok wanien z narybkiem węgorzy. ©Fot. Zbigniew Marecki

    Piotr Gabriel, właściciel gospodarstwa rybackiego z Żelkówka, zamierza wprowadzić na polski rynek węgorza szklistego.
    Piotr Gabriel obok wanien z narybkiem węgorzy.

    Piotr Gabriel obok wanien z narybkiem węgorzy. ©Fot. Zbigniew Marecki

    Spora partia narybku już rośnie w specjalnie podgrzewanych wannach.

    Gospodarstwo rybackie Gabriela funkcjonuje od początku lat dziewięćdziesiątych.
    Jego właściciel zaczynał od kupna starej obory, którą przystosował do hodowli ryb słodkowodnych.

    Rozpoczął od hodowli pstrągów i troci, ale ponieważ z wykształcenia jest ichtiologiem i lubi eksperymentować, kilka lat temu zaczął myśleć o wprowadzeniu na polski rynek nowych gatunków ryb.

    Rozpoczął od suma afrykańskiego - ryby podobnej do naszego suma, ale smakowo zbliżonej do dorsza. Najpierw kupił narybek, a później odhodowanymi rybami zainteresował przetwórców.

    - Mam już stałych odbiorców, ale sum afrykański, mimo niezaprzeczalnych walorów smakowych, na razie pozostał gatunkiem niszowym - przyznaje Gabriel. - Rocznie w naszym kraju produkuje się go od czterystu do pięciuset ton. To bardzo mało w stosunku na przykład do wietnamskiej pangi, która trzy lata temu zawojowała polski rynek. Wietnamczycy tę rybę sprzedają bardzo tanio, choć wrażliwi smakosze na pewno zauważą znaczącą różnicę na rzecz suma.

    Jak twierdzi Gabriel, sukces już osiągnął, bo sum od jakiegoś czasu pojawia się w ofercie kilku hipermarketów.
    - Mam już także indywidualnych klientów, którzy zasmakowali w sumie afrykańskim. Przyjeżdżają specjalnie do mojego gospodarstwa, aby kupić kolejne sztuki. Niektórzy wręcz wymyślają na ich bazie nowe potrawy - zdradza.

    Od kilku miesięcy pracuje także z narybkiem węgorza szklistego z Morza Sargassowego. Pierwsza jego partia, której część pozostawił do dalszej hodowli, osiągnęła już kilkanaście centymetrów długości.

    Największe sztuki ważą po 20 dekagramów. Aby myśleć o ich sprzedaży, trzeba je utuczyć do co najmniej pół kilograma.
    - Te ryby są wrażliwe. Wymagają wyższej temperatury niż inne. Jeśli nie zapewni im się wymaganych warunków, to nie przybierają na wadze - wyjaśnia Gabriel.
    Aby je stworzyć, Gabriel zbudował system basenów i wanien z podgrzewaną i odpowiednio natlenianą wodą.

    W utrzymaniu temperatury pomagają mu kolektory słoneczne, które umieścił na całkowicie zmodernizowanym budynku dawnej obory. - W pracach adaptacyjnych wsparła mnie trochę Unia Europejska, ale zdobycie pieniędzy na zakup urządzeń z tego źródła to w naszym kraju ciągle loteria, bo nigdy nie wiadomo, czy się ostatecznie otrzyma refundację - zdradza.

    Inny problem to silna konkurencja chińska, bo Chińczycy także handlują węgorzami. Ich produktów jest wiele na rynku, ale Gabriel liczy, że znajdzie nabywców na narybek węgorza.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.gp24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Wideo ze Słupska

    Zdjęcia ze Słupska

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 poleca

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Miastka i Bytowa” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    „Maluch na okładkę Głosu Słupska” Zobacz kandydatów!

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!

    Rzetelnie, prawdziwie, mobilnie. Poznaj plus.gp24.pl!