Nie tuczcie swoich dzieci!

    Nie tuczcie swoich dzieci!

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Niestety, dziecięca nadwaga stała się zjawiskiem powszechnym.

    Niestety, dziecięca nadwaga stała się zjawiskiem powszechnym.

    Nie ma się, co oszukiwać. To właśnie rodzice mają ogromny wpływ na to, czy ich dziecko będzie grube czy nie.
    Niestety, dziecięca nadwaga stała się zjawiskiem powszechnym.

    Niestety, dziecięca nadwaga stała się zjawiskiem powszechnym.

    Niebezpieczne przekąski

    Niebezpieczne przekąski


    Hamburger
    Mięso jest tłuste i nienajlepszej jakości, bułka to białe pieczywo, pozbawione wartości odżywczej. Surówki jest bardzo mało, zresztą zalana jest kalorycznymi i słonymi sosami. Wartość energetyczna porcji 200 g to ok. 530 kcal.

    Frytki i chipsy
    Zawierają dużo soli i tłuszczu. Jeśli tłuszcz używany do smażenia nie jest codziennie wymieniany na świeży, to szkodzi naszemu zdrowiu, zawiera związki, które mają działanie miażdżycowe. Wartość energetyczna porcji 200 g to ok. 500 kcal.

    Pączek
    Zawiera głównie cukry proste i tłuszcz. Tylko na chwilę oszukuje głód, wskutek szybkiego podniesienia glukozy we krwi. Wartość energetyczna 1 porcji to ok. 430 kcal.

    Napoje gazowane
    Jedna puszka coli zawiera 6-8 kostek cukru! W swoim składzie ma tez kofeinę, sztuczne barwniki oraz kwas ortofosforowy, który wypłukuje z organizmu wapń, magnez i żelazo. Osłabia to strukturę kości, prowadząc do osteoporozy, a także do kamieni nerkowych. Wypijanie nadmiernych ilości coli powoduje próchnicę zębów, otyłość i cukrzycę. Wartość energetyczna 300 ml to 130 kcal.



    I to oni powinni w pierwszej kolejności chronić dzieci przed choroba otyłości.

    Z najnowszych badań wynika, że aż 16 procent polskich dzieci i nastolatków cierpi na nadwagę. A od nadwagi do otyłości droga już krótka. Ta może mieć podłoże genetyczne, być wynikiem choroby.

    Jednak w większości przypadków jest skutkiem nadmiernego przyjmowania pokarmu i małej aktywności ruchowej.

    To pozostaje...

    Otyłość u dzieci często "nie znika" w wieku dojrzewania i zostaje na starsze lat. Tym samym zwiększa się ryzyko zachorowania na: cukrzycę typu 2, chorobę niedokrwienną serca, nadciśnienie tętnicze, zespół bezdechu sennego czy choroby zwyrodnieniowe stawów, raka jelita grubego. A u kobiet też i raka szyjki macicy. I to tylko niektóre choroby, bo lista jest długa.

    Pytanie jest proste: po co więc dziecku ten zbędny bagaż kilogramów? Po co narażać je na choroby, a do tego utrudniać mu kontakty z rówieśnikami? Bo przecież nazywane często w szkole "grubasami" nie jest tak pewne siebie i przed atakami rówieśników nie potrafi się bronić.

    W konsekwencji, z braku akceptacji, czuje się samotne. I choćby dlatego, by do takich sytuacji nie dopuścić, rodzice muszą koniecznie zacząć działać.

    Co robić?

    - Przede wszystkim sami rodzice powinni zastosować się do podstawowych zasad zdrowego żywienia, by pokazać je swoim dzieciom - mówi nam dietetyczka, Anna Słomkowska. - Tym samym jeść cztery, pięć posiłków dziennie. Dbać, by były w nich produkty zbożowe, najlepiej z pełnego ziarna, mleczne, chude mięso, ryby, jaja oraz warzywa i owoce.
    Rodzice powinni pamiętać, by używać do posiłków tłuszczów roślinnych i unikać cukru i soli. Dawka dzienna tej ostatniej nie powinna przekroczyć tej odpowiadającej zawartości jednej małej łyżeczki. Lepiej przyrządzać gotowane i pieczone potrawy niż smażone, pić soki i wody mineralne, niż słodkie napoje gazowane.

    Główny posiłek najlepiej zjeść z rodziną przy stole, a nie wpatrując się w telewizor, bo wtedy nawet nie zauważamy, jak dużo zjedliśmy. Nasz mózg zajęty jest oglądaniem, nie jedzeniem.

    Pierwszy krok

    Kiedy te zasady rodzice sobie wpoją, bez problemu nauczą ich swoje dzieci. A to już pierwszy krok do tego, by uchronić je przed otyłością.

    Trzeba też pamiętać o tym, by pomiędzy posiłkami nie dokarmiać dzieci. Przez podjadanie nie czują one głodu i te posiłki, które właśnie powinny zjeść, zostaną na talerzu.

    Nie wolno dziecka wysłać do szkoły bez drugiego śniadania. Ale nie ma mowy, by był nim pączek. Jeśli już dziecko tak bardzo jest przyzwyczajone do przekąsek, to niech to będzie na przykład: jabłko, popcorn bez soli czy chrupki kukurydziane.
    Rodzice powinni też kontrolować, na co dziecko wydaje pieniądze w szkole. Trzeba je uczyć, by zamiast chipsów wybrało jogurt. Nie wolno kupować zbyt dużej ilości słodyczy, które trafiają do szafek i kuszą.

    Dużym błędem jest też zabieranie dziecka na zakupy, kiedy ono jest głodne.
    Warto zachęcić je do wspólnego przyrządzania zdrowych posiłków i do aktywnego spędzania wolnego czasu, a nie z frytkami przed telewizorem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo