Kolejne zmiany na listach leków

    Kolejne zmiany na listach leków

    Ilona Stec ilona.stec@gk24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Jolanta Dahlke-Miś: - Na liście jest sporo leków generycznych, czyli tanich zamienników.

    Jolanta Dahlke-Miś: - Na liście jest sporo leków generycznych, czyli tanich zamienników. ©Fot. Piotr Czapliński

    Od kilku dni obowiązują nowe listy leków refundowanych. Wyjaśniamy co się zmieniło. Niestety zaoszczędzi głównie fundusz.
    Jolanta Dahlke-Miś: - Na liście jest sporo leków generycznych, czyli tanich zamienników.

    Jolanta Dahlke-Miś: - Na liście jest sporo leków generycznych, czyli tanich zamienników. ©Fot. Piotr Czapliński

    Może tańszy?

    Może tańszy?


    W przypadku, gdy opłata wydaje się za wysoka zawsze można zapytać aptekarza o tańszy odpowiednik. Zwykle są nimi leki generyczne, zawierające takie same substancje lecznicze, jak lek oryginalny.

    Zdarzają się jednak sytuacje, że organizm pacjenta może np. nie tolerować jakiejś substancji pomocniczej zastosowanej w produkcji leku generycznego. Bywa, że inaczej reaguje na inną postać leku, wówczas zamiana jest niewskazana. Wszelkie tego rodzaju wątpliwości najlepiej skonsultować z lekarzem.



    - Większość wprowadzonych zmian ma charakter porządkowy lub kosmetyczny.
    Z listy usunięto wiele preparatów, które już zostały wycofane z produkcji, a ceny i limity wielu pozostałych zmieniły się nieznacznie - ocenia Jolanta Dahlke-Miś, farmaceutka, rzecznik Środkowopomorskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Koszalinie, właścicielka koszalińskiej apteki "Na Skarpie".

    Wiele wprowadzonych ostatnio zmian nie ma istotnego znaczenia dla pacjentów. Z listy wykreślono około 150 leków, w tym ponad 130 preparatów, których w ogóle się już nie produkuje lub sprzedaje się je w innej postaci czy w innych opakowaniach.

    Usunięte i dodane

    Usunięto np. wszystkie stare insuliny, których produkcji zaprzestano. Z urzędowych wykazów zniknął Glucocard - zestaw testów paskowych do starych glukometrów, coraz rzadziej stosowanych - uważa Jolanta Dahlke-Miś.

    Ponad 20 specyfików do listy dodano. Są to leki generyczne, czyli tańsze zamienniki leków oryginalnych. Wśród nich znalazły się m.in. Akineton i Madopar - preparaty stosowane w leczeniu choroby Parkinsona, Alugen podawany w chorobach prostaty, Lantrea na schorzenia przewodu pokarmowego.

    Mniej za leczenie grzybicy

    Kilkadziesiąt leków umieszczonych na liście staniało. Niektóre obniżki są dość znaczne. Dużo mniej zapłacą pacjenci np. za antybiotyki przeciwko grzybicy. Verbinaf, za który chorzy płacili dotąd 61,29 zł, będzie ich teraz kosztował 24,54 zł. O kilka złotych taniej kupią leki na jaskrę i preparaty używane w hormonalnej terapii zastępczej. Znacznie mniej będą kosztować pacjentów niektóre leki na schizofrenię. Np. opłata za Risperatio (3 mg, 60 tabletek) spadła z 24,71 zł do 6,40 złotego.
    Jest też liczna grupa takich, których ceny spadły zaledwie o kilka groszy.

    Refundacja limitowana

    Nie tylko limit i cena


    Ile dokładnie pacjent zapłaci za lek, zależy nie tylko od tego, jaka jest jego cena urzędowa i limit, ale także od tego, czy umieszczony jest on na liście preparatów objętych opłatą ryczałtową, czy 30- lub 50- procentową odpłatnością. Obliczenia są przy tym dość skomplikowane. Zatem warto pamiętać, że to, iż ktoś kupuje lek w cenie 30 zł za 50-procentową odpłatnością - wcale nie znaczy, że zapłaci za niego 15 złotych.



    Jednak nawet istotna obniżka ceny leku nie zawsze oznacza, że pacjenci mniej za niego zapłacą. Ze 147,56 zł do 95,92 zł obniżono na przykład urzędową cenę preparatu Atossa, ale pacjent płacić będzie o grosz drożej - 3,21 zł (dotąd płacił ryczałt - 3,20 zł). Za Zofran, który staniał do 106,53 zł chory będzie płacił teraz 13,82 złotego (dotychczas płacił 3,20 zł). Oba leki - o działaniu przeciwwymiotnym - stosowane są m.in. u chorych poddawanych chemioterapii i radioterapii. Zmiany w wysokości opłat za te preparaty związane są ze zmianą wysokości limitów. Limit oznacza poziom do jakiego Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje dany lek.

    Na rynku może znajdować się kilka czy kilkanaście preparatów o podobnym działaniu, lecz w różnych cenach. NFZ dopłaca do nich jednak tylko kwotę określoną limitem. Zazwyczaj jest to cena najtańszych odpowiedników tych leków. - Zofran, choć obecnie tańszy, paradoksalnie dla pacjenta zdrożał - i to kilkakrotnie - bo Ministerstwo Zdrowia obniżyło limit, do wysokości którego lek jest refundowany. Ten limit wyznacza cena leku Atossa - wyjaśnia Jolanta Dahlke-Miś.

    Droższy Citrolyt i Chlorchinaldin w maści

    Ceny urzędowe kilku leków umieszczonych na liście wzrosły. Zdrożał - z 6 do 9 zł - Chlorchinaldin w maści używany w leczeniu chorób bakteryjno-uczuleniowych skóry i grzybicy. Więcej zapłaci też za niego pacjent. Dotąd lek kosztował go 3,01 zł, teraz będzie kosztował 4,50 złotego. Z 38,47 zł do 54,50 zł wzrosła cena preparatu Citrolyt stosowanego m.in. w kamicy dróg moczowych. Dla pacjenta oznacza to wzrost opłaty z około 19 zł do 27 złotych. Chorzy więcej zapłacą też za niektóre statyny - leki obniżające cholesterol.

    O 1 grosz droższy jest obecnie dla pacjenta preparat Prestarium stosowany w leczeniu nadciśnienia tętniczego. - Takich absurdalnych podwyżek opłat o 1 grosz jest znacznie więcej, nie mają one żadnego znaczenia, a tylko komplikują rozliczenia - uważają farmaceuci.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo