Tam, gdzie nadal gdaczą kury

    Tam, gdzie nadal gdaczą kury

    Marcin Markowski redakcja@gp24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Ulica Sportowa w Słupsku.

    Ulica Sportowa w Słupsku.

    Ulica Sportowa ze sportem nie ma nic wspólnego. Nie znajdziemy na niej ścieżki rowerowej, ani boiska.
    Ulica Sportowa w Słupsku.

    Ulica Sportowa w Słupsku.

    Historia ulicy

    Historia ulicy


    Ulica Sportowa jest główną ulicą Ryczewa, dawnej wsi włączonej do Słupska po wojnie. Pierwsza wzmianka o Ryczewie pochodzi z 1240 roku, gdy wieś została odkupiona za dwa konie od księcia Świętopełka przez zakonnika ze Słupska. Sportowa powstała w XIX wieku jako łącznik wsi ze Słupskiem. Powstały przy niej nowe siedliska rolnicze oraz wille. Przy niej położone było boisko przedwojennego klubu Gryf Ryczewo (dziś w tym miejscu jest ul. Wczasowa). Być może dlatego po wojnie określono ulicę mianem Sportowej. Od końca XIX wieku wieś i okoliczne tereny leśne były jednymi z ulubionych miejsc spacerowych. W 1939 roku Ryczewo zamieszkiwało 1000 osób. (sten)



    Na drodze napotkamy za to dziury, dzieci grające w piłkę na jezdni i kury.

    Ulica Sportowa jest ulokowana na obrzeżach Słupska, na osiedlu Ryczewo. - Zawsze była cichym miejscem. Kiedyś stało tu tylko kilka domków, głównie hodowców zwierząt - wspomina Janina Krakowiak, mieszkanka ulicy.

    - Otaczały nas łąki, na których pasło się bydło. Dzisiaj też po chodnikach biegają kury i kaczki. Do tej pory przy Sportowej istnieje kilka gospodarstw. - Hoduję krowy, świnie i ptactwo domowe. Inni uprawiają w pobliżu ziemniaki - mówi Roman Ratajczyk.

    Mieszkańcy twierdzą, że dziś nie jest tu tak ładnie jak kiedyś. - Młodzież nie ma swojego miejsca. Spędzają czas ze znajomymi na przystanku autobusowym - mówi Elżbieta Chabowska. - Marzymy o placu zabaw i boisku. Dzieci grają w piłkę na jezdni. Boję się, że dojdzie do tragedii. Poza tym mieszkańcy domków jednorodzinnych wypuszczają swoje psy, które atakują przechodniów - dodaje Chlebowska.

    - Nie raz musiałem uciekać lub użyć gazu pieprzowego w obronie przed agresywnym psem - potwierdza Arkadiusz Wasiak.

    Wzdłuż Sportowej pełno jest dziur i wystających płytek chodnikowych. - Od lat nie naprawiano nawierzchni - mówi Jolanta Szymichowska. - To dziwne, bo jest tu Urząd Gminy i Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

    - Nam też nie podoba się stan jezdni - przyznaje Jerzy Głuszak, pracownik DDKiA. - Nie my odpowiadamy za jej naprawę. Powinien się tym zająć Zarząd Dróg Miejskich.
    Od kilku tygodni inny problem, spędza mieszkańcom Sportowej sen z powiek.

    Władze miasta chcą rozstawić przy ich ulicy kontenery, w których zamieszkają osoby utrudniające życie swoim wcześniejszym sąsiadom. - To będzie skupisko jednostek aspołecznych. Boimy się, że będą nas okradać i zamienią nasze życie w koszmar. Obok blaszaków stanie dla nich świetlica, a dla naszych dzieci nie chcą nic zrobić - bulwersuje się Stanisław Szymichowski.

    - Kontenery nie są jeszcze kupione. Nie jesteśmy nawet pewni, czy będą stały właśnie tam. Na realizację tego projektu mamy dwa lata - próbuje uspokajać Mariusz Smoliński, rzecznik prasowy prezydenta miasta. - Świetlica powstałaby w celach resocjalizacyjnych. Teren byłby zabezpieczony, a na ulicy pojawiłby się monitoring - twierdzi rzecznik.

    Czekamy na zgłoszenia


    Przedwojenna restauracja Viktoria-Garten stała przy sąsiedniej ze Sportową ulicą Drzymały.

    Czekamy na zgłoszenia


    W każdy wtorek na naszych łamach prezentujemy słupskie ulice. Czekamy na Państwa zgłoszenia. Jeśli chcecie nas zaprosić na swoją ulicę i pochwalić się nią lub pokazać jej wady, dzwońcie pod nr tel. 059 848 81 21.

    Dotychczas byliśmy już na ul. Wiatracznej, al. 3 Maja i ul. Długiej, Mostnika i Sportowej. W przyszłym tygodniu przedstawimy ul. Morcinka. (dmk)



    Tu mieszkam

    Helena Bolanowska, emerytka

    - Na Sportowej mieszkam od urodzenia. Mam ogromny sentyment do tej ulicy.
    Stosunki między mieszkańcami są bardzo dobre. Wiele osób mieszka tu, podobnie jak ja, od dziecka. W ostatnim czasie na ulicy powstało sporo domków jednorodzinnych, ich lokatorzy też są mili. Nie narzekamy, że mieszkamy daleko od centrum. Mamy kilka sklepów, w których możemy kupić wszystko, czego nam potrzeba. Problem to spóźniające się, bądź nie przyjeżdżające wcale autobusy linii nr 2. Chciałabym, aby odnowiono nam chodniki i jezdnię. Szkoda, że zarząd dróg o nas zapomniał.

    Tu pracuję

    Leokadia Szczyglewska, kierowniczka sklepu spożywczo-przemysłowego

    - Kiedyś mieszkałam przy Sportowej. Wspominam ten czas bardzo dobrze. Było to malownicze i ciche miejsce, pełne zieleni. W pobliżu znajdowały się łąki, na których pasły się zwierzęta. Do tej pory pozostało tu kilka gospodarstw. Pamiętam, że niedaleko było duże boisko dla dzieci. Od ośmiu lat tu pracuję, a klientami są moi dawni sąsiedzi. Często wspominamy razem stare czasy. Niestety, od lat nikt nie zajmuje się tą ulicą. Jezdnia jest zaniedbana i pełna dziur. Kiedy spadnie deszcz, okna mojego sklepu są zachlapane błotem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 poleca

    Wideo