Sport

    Słupsk potrzebuje sztucznej murawy

    Słupsk potrzebuje sztucznej murawy

    Rafał Szymański rafal.szymanski@gp24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Przy ul. Zielonej jest jak na razie mini-boisko ze sztuczną nawierzchnią. W najbliższych latach może powstać prawdziwe i pełnowymiarowe.

    Przy ul. Zielonej jest jak na razie mini-boisko ze sztuczną nawierzchnią. W najbliższych latach może powstać prawdziwe i pełnowymiarowe. ©Jarosław Stencel

    Dzisiaj decydować się będzie, czy w Słupsku powstanie pełnowymiarowe boisko ze sztucznej nawierzchni.
    Przy ul. Zielonej jest jak na razie mini-boisko ze sztuczną nawierzchnią. W najbliższych latach może powstać prawdziwe i pełnowymiarowe.

    Przy ul. Zielonej jest jak na razie mini-boisko ze sztuczną nawierzchnią. W najbliższych latach może powstać prawdziwe i pełnowymiarowe. ©Jarosław Stencel

    Nasz komentarz

    Nasz komentarz


    Pięści i kły

    Rafał Szymański
    rafal.szymanski@gp24.pl

    Słupszczaninem jestem od urodzenia. Fanatycznym. I jako ktoś mi mówi "Koszalin", to od razu z zębów robią mi się kły, a ręce zaciskają w pięści. Każdy mieszkaniec mojego miasta wie o czym myślę. Więc proszę sobie wyobrazić, że w tamtym regionie jest 16 boisk ze sztuczną nawierzchnią. 16! U nas żadnego. Gdy te liczby uderzają do głowy, robi mi się niezwykle głupio i smutno. Jak mogliśmy przez te lata na to pozwolić! Czyżbyśmy byli aż zacofanym piłkarsko regionem? Zabitą dechami prowincją? Zbudujmy chociaż jeden taki obiekt w Słupsku. Dlaczego mamy być gorsi? Od Koszalina!?



    Donald Tusk obiecał w swoim expose, że każda gmina będzie miała taki obiekt. Teraz słowa premiera mogą znaleźć potwierdzenie w rzeczywistości.

    Ostatnio piłkarze Gryfa 95 Słupsk grali na sztucznej murawie mecz sparingowy. W Koszalinie z tamtejszym Bałtykiem, wcześniej w IV lidze walczyli w Gdańsku z Lechią II.

    - Takie boisko pozwala na pracę z młodzieżą przez cały rok. To przyniesie efekty w przyszłości. W końcu kluby ze Słupska i okolic mogłyby pracować cały rok - nie ukrywa szkoleniowiec Gryfa 95, Wojciech Polakowski.

    W Słupsku w Urzędzie Miejskim spotkają się dzisiaj m.in. Maciej Kobyliński, prezydent miasta, Maciej Kowalczuk, zastępca dyrektora departamentu sportu Urzędu Marszałkowskiego z Gdańska, Henryk Klocek, szef Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, działacze Gryfa 95, a także Jan Bednarek, przedstawiciel komisji Polskiego Związku Piłki Nożnej, która zajmuje się właśnie powstawaniem sztucznych boisk w Polsce.

    Bednarek przez ostatnie lata pomógł wybudować 16 takich obiektów w województwie zachodniopomorskim. On stamtąd pochodzi, jest prezesem Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej. Teraz chciałby pomóc przy budowie pełnowymiarowego boiska w Słupsku.

    - Prezydent bardzo otwarcie podchodzi do tej inicjatywy. Już teraz dzięki jego działaniom Słupsk potrafi promować się przez sport. A przecież prezydentowi bardzo zależy na rozwoju młodzieży - nie ukrywa Mariusz Smoliński, rzecznik prasowy.

    - Boisko mogłoby powstać w ciągu obiektów przy ul. Zielonej w miejsce obecnej płyty piaszczystej. Koszt to około 3 miliony złotych. Tyle przynajmniej kosztowało boisko w Trzebiatowie. Dzięki uprzejmości Wojciecha Polakowskiego spotkałem się z burmistrzem tego miasta - opowiada Tomasz Zawadzki, prezes Gryfa 95.

    - A my mamy szansę. W wieloletnim planie inwestycyjnym na lata 2008-2010 nasz klub miał otrzymać milion sto tysięcy złotych na budowę ogrodzenia i wieży spikerskiej. Po konsultacji z urzędnikami miejskimi wiem, że te pieniądze mogą być przesunięte na budowę boiska. Przy 30-procentowym udziale gminy resztę może wyłożyć Urząd Marszałkowski.

    Jakieś środki może uruchomić Polski Związek Piłki Nożnej. W ten sposób, nie wykładając dodatkowych pieniędzy, powstałby w Słupsku piękny i potrzebny obiekt - przekonuje Zawadzki.

    Byłaby to opłacalna i bardzo potrzebna inwestycja. Niedawno w Gdańsku na otwarciu takiego obiektu był Leo Beenhakker, trener reprezentacji Polski. Młodzież ze Słupska i regionu mogłaby grać przez okrągły rok. A w naszym regionie nie ma podobnych boisk.

    Przy ul. Zielonej jest mini-boisko, ale raczej pełni ono rolę uzupełniającą, jest bowiem bardzo małe i raczej służy do zabawy, niż do profesjonalnego treningu.

    - Niedobrze, że w stutysięcznym mieście nie ma jeszcze takiego obiektu. Niedawno widziałem w Lęborku jak powstaje mniejsza płyta, niepełnowymiarowa, przy jednej z tamtejszych szkół. Musimy walczyć o swoje. Jeżeli chcemy myśleć o rozwoju naszej piłki, to boisko o normalnych wymiarach jest nam niezbędne - twierdzi Andrzej Szczepański, wiceprezes Pomorskiego Związku Piłki Nożnej.

    Powstanie takiej płyty pomogłoby całemu regionowi. Średnio wyszkoleni technicznie piłkarze Gryfa 95 w IV lidze przegrali na sztucznej murawie z Lechią II 1:2, ale chociażby Polonez Bobrowniki, grając na takich samych płytach uległ II Lechii 0:6, a Bałtykowi Gdynia 1:7. Takie rozstrzygnięcia pokazują zacofanie piłkarskie naszego regionu. Plastykowa płyta, ogólnodostępna, mogłaby odmienić taki stan rzeczy.

    Dałaby wszystkim możliwość treningu i równania do najlepszych. Co za tym idzie wyniki naszych piłkarzy przestałyby być tak kompromitujące dla regionu. Gdyby powstała, byłaby doskonałą kartą przetargową w rywalizacji o goszczenie jednej z reprezentacji, które przyjadą do Polski na Euro 2012.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.gp24.pl

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Wideo sportowe

    Zdjęcia sportowe