Sport

    Nasze zespoły w IV lidze po pierwszej części rundy wiosennej

    Nasze zespoły w IV lidze po pierwszej części rundy wiosennej

    Rafał Szymański

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Fragment meczu Brda Przechlewo - Bytovia Bytów.

    Fragment meczu Brda Przechlewo - Bytovia Bytów. ©Justyna Wawak

    Region słupski już za trzy miesiące może stać się futbolową pustynią. Żaden z klubów może nie załapać się do nowej III ligi.
    Fragment meczu Brda Przechlewo - Bytovia Bytów.

    Fragment meczu Brda Przechlewo - Bytovia Bytów. ©Justyna Wawak

    Awans

    Awans


    Sprawa awansu do III ligi pozostaje niewiadomą. Pierwszy zespół gra mecze barażowe o II ligę, drugi awansuje do III ligi, reszta będzie jasna po zakończeniu rozgrywek. Przy założeniu, że np. Bałtyk Gdynia stać na wykupienie miejsca w II lidze od Śląska Wrocław, a także tym, że po awansie do ekstraklasy rezerwy Lechii Gdańsk zostaną zlikwidowane, bo zagrają w tzw. Młodej Ekstraklasie, otwiera się furtka dla kolejnych zespołów.



    To oznacza, że od września, po reorganizacji, nasze drużyny zagrają w IV, czyli tak naprawdę V lidze. Katastrofa.

    Za nami sześć spotkań rundy wiosennej, czyli więcej niż 1/3 tej odsłony. Po dotychczasowych wynikach można zweryfikować to, co zespoły już osiągnęły i co są w stanie jeszcze zrobić.

    Bytovia Bytów

    Z drużyn walczących o III ligę zdecydowanie słabiej w wiosenne mecze weszła Bytovia. W sześciu grach zdobyła pięć punktów, trzy razy przegrała, dwa razy zremisowała i raz wygrała. To szokujące zestawienie. Trudno pocieszać się, że porażki były tylko jednym golem. Waldemar Walkusz, trener Bytovii, po ostatnim meczu nie wytrzymał i wyraźnie wskazał na faworyzowanie przez sędziów z Trójmiasta klubów z tamtego regionu.

    Odbywa się to kosztem drużyn z ziemi słupskiej. Jeśli chodzi o samą Bytovię, zapewne będziemy mądrzejsi jak gra i na co ją stać po kolejnych meczach. Starcia z Orkanem Rumia, Olimpią Sztum na wyjeździe i Lechią II Gdańsk zweryfikują, czy oczekiwany przez wszystkich awans do III ligi stanie się możliwy. Będzie miało to sens jednak tylko wtedy, gdy potwierdzą, się na razie tylko plotki o tym, że firma Drutex wspierająca do niedawna Bytovię, ponownie wróci do nazwy klubu.

    Szkoda byłoby, gdyby dorobek ostatnich kilku lat i wypracowywana konsekwentnie marka poszły na marne, a do Bytowa znów wróciła szara okręgowa rzeczywistość.

    Gryf 95 Słupsk

    O to, by stać się marką, walczą w Gryfie 95 Słupsk. Tutaj Paweł Kryszałowicz i Wojciech Polakowski nie tylko zmagają się z przeciwnikami, ile z wieloletnimi zaniedbaniami i zacofaniem słupskiej piłki w stosunku do sąsiednich okręgów. Mentalnym i sportowym.

    To, że będzie to trudne do nadrobienia przez rok było jasne od początku. To praca na kilka lat. Zweryfikować ją może obecnie wkraczające do słupskiej piłki pokolenie. Jeśli Marcin Kozłowski, Patryk Pytlak, Mateusz Kowalczyk trafią za rok czy dwa do lepszych klubów, to właśnie ten fakt, tak naprawdę, wskaże czy osoby decydujące o przyszłości Gryfa 95 obrały dobry kierunek. Awans może w tym pomóc.

    Wiosną gryfici trzy razy wygrali, trzy przegrali, do tego dodać trzeba jeszcze zwycięstwo w meczu zaległym. Już mają tyle samo punktów, co Bytovia. Jeśli uda im się wygrać w serii meczów z równymi albo słabszymi: Czarnymi Czarne, Czarnymi Pruszcz Gdański, Polonezem Bobrowniki, Arką II Gdynia i Bytovią, to trudno będzie ich wypchnąć z pierwszej szóstki.

    Jeżeli jednak pogubią gdzieś punkty, to plany awansu na trochę wariackich papierach, popartych raczej ogólnym entuzjazmem niż wybitną pomocą sponsorów i miasta, trzeba będzie przełożyć.

    Brda Przechlewo

    Wyśmienicie jak na swoje warunki gra wiosną Prime Food Brda Przechlewo. Podopieczni Janusza Fabicha bez zbędnego napinania się trzy razy wygrali, raz zremisowali i dwa przegrali. Na co stać przechlewian pokażą jednak trzy kolejne spotkania: z Zatoką Puck, Bałtykiem Gdynia i Orlętami Reda. Każdy zdobyty punkt w tych spotkaniach udowodni roztropność trenera i piłkarzy w błękitnych koszulkach.

    Outsiderzy

    Smutek ogarnia, gdy patrzy się na dorobek Poloneza Bobrowniki i Czarnych Czarne. Polonez opierający się na zawodnikach sprowadzonych ze Słupska udowadnia niestety tezę postawioną wcześniej, o słabości słupskiej piłki. To pokolenie piłkarzy straconych dla futbolu, chociaż ich winy jest w tym najmniej. Tak zostali wyszkoleni, na takich boiskach uczyli się techniki, taktyki i gry.

    Wszystko, co mogli zrobić, to wyjechać za młodu jak Kryszałowicz i Waleszczyk albo przywyknąć do takich boisk i niestety teraz przegrywać. -Kury nawet jak będzie batem bił, nie nauczysz latać - mówił Wadim Czeczuro, trener... koszykówki.

    To pasuje do tej sytuacji. Polonez stać na pojedyncze sukcesy - takim jest remis z kroczącym od zwycięstwa do zwycięstwa wiosną Gryfem Wejherowo. Niestety, to wszystko.

    Pięć spotkań to porażki i walka o to, by nie być czerwoną latarnią z Czarnymi Czarne. Trzeci rok w IV lidze tego klubu to gehenna dla Jurka Maracha, szkoleniowca. Przed sezonem chciał zrezygnować z funkcji. Namówiony został i jest jak było. Dwukrotnie Czarnym Czarne udawało się uratować przed spadkiem, teraz w sezonie, gdy inne kluby wzmocniły się myśląc o walce o awans do III ligi, widać wyraźnie słabość poziomu organizacyjnego klubu i co za tym idzie sportowego. Jeden punkt w sześciu meczach (po remisie z Prime Food Brdą Przechlewo) skazuje ich na wstydliwe ostatnie miejsce.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (6)

    Wszystkie komentarze (6) forum.gp24.pl

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Wideo sportowe

    Zdjęcia sportowe